Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

piątek, 11 marca 2011

Siew pomidorów

(Już) wczoraj siałam pomidory.
Nie było to zwyczajne sianie, zrobiłam przegląd wszystkich nasion pomidorów jakie miałam i postanowiłam wszystkie posiać (i tak mi jeszcze zostało). Nasiona nie są nowe, tylko z lat ubiegłych, stąd moje podejrzenie, że ich zdolność kiełkowania  będzie dalece niewystarczająca. Nie mogłam ich jakoś tak po prostu wyrzucić, dałam im szansę i zobaczymy. Wyszła mi więc ogromna liczba posianych pomidorów: 23 rodzaje, co daje 164 sztuki. Mój mąż stwierdził, że w tej sytuacji to chyba z nimi pójdę na rynek i będę sprzedawać, bo u nas nie ma szans na posadzenie takiej ilości, (mężowski cytat: "A tobie to i patyk zakiełkuje" - dużo w tym prawdy, mój teść mawiał, że mam "dobrą rękę" do siania). Na razie jestem spokojna, wiele na pewno nie wzejdzie, wybiorę najładniejsze i najsilniejsze.
Pomidory, które zasiałam, już wcześniej uprawiałam. Przeróżne, cudowne odmiany. Inne kolory, smaki, dziwne kształty, takich pomidorków nie spotyka się w tradycyjnym sklepie. Pomidor prosto z krzaka - marzenie. Pomidory to również najbardziej ulubione warzywo mojej latorośli. W sezonie pomidorowym jemy ich kilogramami. Nadwyżka służy do przerobienia na koncentrat, "włoskie" pomidorki suszę (rewelacja w oleju z oliwkami i ziołami).


Oto odmiany:
1. Pomidor "Olbrzym"
2. Tigarella
3. Costulato
4. Red Pear
5. Cherokee
6. Czarna śliwka
7. Samarzan
8. Brzoskwiniowy
9. Pantano Romanesco
10. Zielona Zebra
11. Ananasowy
12. Tabasco
13. Cherry Green Grape
14. Płomienisty
15. German Orange
16. German Green
17. White Wonder
18. Kellogg's Poreakfast
19. Franchi
20. Malinowy olbrzym
21. Malinowy - Bawole serce
22. Koralik
23. Yellow Pear Shaped


Posiałam też papryczkę ostrą, (w latach ubiegłych dawała bardzo ładne plony). 
Wśród dzisiejszych zasiewów nie zabrakło ziół. Posiałam więc: majeranek, szałwię lekarską, estragon, tymianek właściwy, miętę pieprzową, pietruszkę zwyczajna, anyż, cząber ogrodowy, hyzop lekarski, bazylia sałatkowa. Niektórych ziół nawet nie używam np. hyzopu, ale miałam, więc posiałam. 
W tym roku zamierzam bardzo mocno zaangażować się w przetwórstwo owocowo - warzywne i co się tylko będzie nadawało do słoika, to tam trafi. Latem jest dużo pracy, ale zimą jak znalazł. Przetwory zimą mają same zalety: bezpłatne, zdrowe, własne, niemalże gotowe do użytku, pod ręką, ciekawe i różnorodne. Zdaję sobie sprawę, że nie dla Wszystkich to przedsięwzięcie jest możliwe do zrealizowania, nie każdy z Nas ma ogródek (sama wychowałam się w bloku i wszystkie warzywa kupowało się na targu lub w sklepie), ale Wszystkich posiadaczy kawałka chociażby ziemi pod uprawy może to zainteresuje. Przejdziemy ten sezon razem, wszystko będę dokładnie dokumentowała na blogu. 





Zapraszam do odwiedzania mojego wirtualnego świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz