Przedstawiam trzy serduszka, zrobione jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia (tak mi się bardzo chwilami chciało robić coś innego niż tylko bombki). Przy okazji tych serduszek nasuwa mi się refeksja: podobają mi się prace artystów, dekoratorów - delikatne, drobne, z minimalną ilością barw, wręcz stonowane i anemiczne. Zawsze, gdy mam w zamyśle taką pracę i ją rozpoczynam i to niezależnie czego dotyczy, kończy się burzą barwną, wielkością, chaosem. Tak miało być z moim malowaniem mieszkania w ubiegłym roku: miało być biało, może lekko kremowo, czysto, schludnie - a wyszło kolorowo: niebieski korytarz, zielono-różowy pokój, ściana a'la Pompeje itp. Moim niedoścignionym (tak myślę, jak o sobie pomyślę) jest aranżacja wnętrz jak w Green Canoe. Zajrzyjcie na tego bloga koniecznie, nie ma dnia bym tam nie była. Wnętrza jasne, czyste, eleganckie, niezagracone mieszkanie, dobrane dodatki, a w domu czuć jest niemal na odległość, przez szkło monitora: miłość, szczęście i radość panujące w tym domu. Nie mogłam o tym nie wspomnieć, pod takim jestem wrażeniem tego bloga.
A oto moje serduszka, wykonane metodą decoupage, podmalowane, cieniowane i lakierowane:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz