Wczoraj było piękne słońce, a dzisiaj szkoda mówić. Pochmurno, szaro i ospale. Nie miałam ochoty na żadną konkretną pracę, a i gotować mi się nie chciało.
Wieczorem jednak nosiło mnie, aby zrobić dla rodziny coś miłego, coś czekoladowego i coś szybkiego. Wybór był jeden - mufinki.
Przepis mam od czasu już jakiegoś, nie wiem skąd, ani od kogo, ale wiem, że jest to przepis na szybkie słodkości.
Podaję przepis podstawowy oraz dzisiejszą modyfikację. To co dzisiaj mi wyszło - palce lizać.
Składniki suche:
2 szkl. mąki pszennej
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki soli
1/2 szkl. cukru
ok. 3/4 szkl. wiórek kokosowych
Składniki mokre:
1/2 szkl. oleju
1 szkl. mleka lub maslanki
2 łyżki rumu (ja dałam kilka kropli olejku rumowego do ciast)
1 jajko
Przygotowanie
W jednej misce rozmieszać wszystkie składniki suche, w drugiej zaś mokre. Do suchych składników wlać mokre, wymieszać widelcem.
Piec w temp. 175 stopni 20-25 minut, najlepiej w foremkach do mufinek (babeczek).
Dzisiejsze mufinki miały być czekoladowe. Nie miałam czekolady (gdy takową posiadam, to do wymieszanego ciasta wkładam kawałki czekolady i piekę). Poczyniłam nast. kroki: wsypałam 2 łyżeczki kakao i w tym samym czasie zorientowałam się, że to kawa inka. Trudno (żyje się dalej), dosypałam 2 łyżki prawdziwego kakao, wymieszałam widelcem.
W foremkach do mufinek (moim zdaniem najlepsze są silikonowe, nie przywierają, łatwo się je myje), ułożyłam po 1 czubatej łyżeczce ciasta, na to po ok. 4-5 wisienek z kompotu i na to znowu po 1 łyżeczce ciasta. Upiekłam. Wyjęłam na półmisek i polałam je sokiem wiśniowym rozrobionym z herbatą - wyszły takie troszkę ponczowe.
Koniecznie wypróbujcie, pracy niewiele, a smakołyk wyśmienity na deser. Z podanych składników wychodzi tyle co na zdjęciu. Smacznego
Przepraszam za zdjęcia, ale robione są późnym wieczorem i mimo szczerych chęci i prób nic lepiej (na razie) mi nie wychodzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz