Dzisiaj będzie krótko i na temat, ponieważ jakoś źle się czuję, coś mnie gdzieś łamie, drapie w gardle i ogólnie byle jak.
Proponuję: Kartoflankę
Zupę tę wykonuję od około 2 lat, przepis zaczerpnięty z prasy kulinarnej. Bardzo mi i mojej rodzinie smakuje i ma jeszcze jedną zaletę - robi się ją bardzo szybko. Staram się by w moim domu zupa była codziennie, ponieważ każdy wraca o różnej porze, a to z pracy, ze szkoły, na dworze zimno - więc zupa na rozgrzewkę jest idealna. W chwili gdy wszyscy są w domu można pomyśleć o wspólnym późnym obiedzie czy gorącej kolacji.
Mam w domu niejadka (powoli wkracza w wiek dojrzewania i wymogi kaloryczne się zwiększają - nareszcie), więc siłą woli wykonuję takie potrawy, które zaspokoją wybredny gust młodego mężczyzny i nie doprowadzą do frustracji starszego, a mnie nie opadną ręce, nie wyzeruje się konto przedwcześnie, a i wszystkie zalecane produkty będą na stole codziennie. Gdy dysponuje się określonymi środkami, bądź nie chce się wszystkiego z portfela "przejeść" to trzeba się na co dzień na główkować. Dlatego też dobrze jest pamiętać o prostych, zdrowych potrawach, można nimi uzupełniać domowy jadłospis.
A oto przepis: (wg oryginału)
1,5 kg ziemniaków
sól, biały pieprz, 3 dag masła
1,5 dag suszonych grzybów
2 cebule, 2 łyżki oleju
2 l bulionu warzywnego
1/2 pęczka natki pietruszki
20 dag śmietanki kremówki
Grzyby namoczyć. Ziemniaki i cebulę obrać. Ziemniaki pokroić na ćwiartki, cebulę w grubą kostkę. W garnku rozgrzać olej , poddusić na nim warzywa. dodać grzyby i bulion, gotować 20 minut. Oczyścić pieczarki, pokroić, przysmażyć na maśle. Natkę umyć, posiekać. Zupę zmiksować, przyprawić solą, pieprzem i śmietaną. Dodać natkę i pieczarki. Czas przygotowania: 1 godzina
Porcja: wartość energ. = 207 kcal
(niestety w składnikach zabrakło w przepisie pieczarek, więc myślę, że według uznania)
Moje wersja jest uproszczona, nieco inna, ale można zrobić to w dwojaki sposób: ja zupy nie miksuję, ziemniaki i cebulę smażę na b. dużej patelni na małej ilości oleju, później przekładam do bulionu, nie dodaję pieczarek, tylko nieco więcej grzybów leśnych, śmietanę dodaję w ilości 2 łyżki (niekoniecznie kremówki, to zależy co mam w lodówce). Grzyby suszone mam z własnego grzybobrania (o tym napiszę jesienią), nie mniej dziecku ich nie podaję.
Po tym przepisie nasunął mi się taki oto wniosek: przepis na potrawy (poza ciastem) należy traktować schematycznie, dobór ilościowy składników, przyprawy, zamienniki, należy traktować moim zdaniem intuicyjnie, z fantazją. Sporadycznie kupuję produkty do konkretnej potrawy, natomiast bardzo często wykonuję danie z tych produktów, którymi dysponuję, stąd wychodzą różne wersje tego samego przepisu i to jest przyjemne gotowanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz