Dzisiaj nie wiele miałam czasu na kuchcenie, ponieważ myłam okna. Czyste okna to moja fobia, wszystko inne jest mniej ważne. Nie jestem jednak samobójcą, okna myłam myjką elektryczną - 2 godz. w czapce i szaliku.Prawie wszystkie pomyte (5 szt.). A jak okna to i pranie firanek, odkurzanie i mycie podłóg, bo to się tyle przy tym narobi bałaganu.
Do kuchni w celu wypieków poszłam dopiero około 21. W planach chleb pszenno-żytni (przepis jutro) i bułeczki na śniadanie. Bułeczki wyszły bardzo smaczne (troszkę podobne do grahamków), ale niezbyt wyrośnięte, ale to z mojej winy. Ciasto na chleb już mi prawie kipiało, więc musiałam je szybko piec, nie miały wiele czasu na wyrośnięcie. Przygotowywałam je oczywiście w piecyku do chleba.
Nasunęły mi się dwa wnioski na przyszłość: co najmniej 2x większa porcja ciasta - pieczenie ma wtedy sens (jest czym obdzielić, a i prąd jest po gospodarsku spożytkowany) oraz drugi, który znam, ale tak wyszło: każde ciasto drożdżowe musi mieć czas do wyrośnięcia. Jak podwoi swoją objętość, to można piec.
Oto składniki i przepis wykonania (zaczerpnięty z internetu):
2 szklanki mąki pszennej (u mnie pszenna chlebowa)
3/4 szkl. ciepłej wody
1 łyżeczka suchych drożdży
1-2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka soli
1 łyżka oliwy lub sklarowanego masła
Do miski (w maszynie do chleba) wlać wodę, wsypać mąkę, w każdy kąt wsypać sól, cukier. Nastawić maszynę na wyrabianie (u mnie program 8), w trakcie dodać olej lub masło. Pozostawić do wyrobienia i wyrośnięcia. Po tym czasie wyjąć, uformować 6 bułeczek. Pozostawić do wyrośnięcia. Piec 5 minut w temp. 200 stopni, po tym czasie 10-15 min. w temp. 180 stopni. Można posmarować bułeczki roztrzepanym jajkiem i posypać np. ziarnami.
Jeszcze jedna ważna uwaga: gdy pieczemy ciasto drożdżowe dobrze jest postawić w piekarniku pojemnik z wodą do parowania lub wylać wodę do brytfanki ułożonej na dnie piekarnika.
Zapraszam do pieczenia i komentowania.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz