Witam
Wczoraj byłam tak zmęczona tymi przyśpieszonymi porządkami wiosennymi, że nie miałam siły na nic. Pizzę upiekłam wieczorem, stad nienajlepsze zdjęcia. Pizza upieczona na podstawie przepisu zaczerpniętego z sieci, ale nie wiem dokładnie skąd - nie zapisałam sobie. Przepraszam właściciela przepisu, że nie podałam źródła. Jeśli mi się uda odtworzyć - to niezwłocznie podam. Syn, główny adresat specjału był zachwycony ciastem i zawartością (bez sera i innych dodatków na życzenie).
Dzisiaj była kolejna odsłona pizzy, tym razem w postaci ślimaczków (mnie jak już najdzie jakaś faza to do bólu, w przypadku pizzy ku ogólnemu zadowoleniu).
Ciasto wykonywałam na podstawie przepisu wczorajszego, ale z przypadkowymi zmianami. Mieszałam i wyrabiałam jak zwykle w maszynie do chleba (z podwójnej proporcji składników). W trakcie mieszania skrzypiało i waliło w mojej maszynie, mieszanka była za twarda i za gęsta (może coś pomyliłam, trudno powiedzieć). Zaradziłam w ten sposób, że dodałam więcej mleka i tak
dla 0,5 kg maki
40 g drożdży (tak, tak, pomyliłam się i tyle dodałam)
250 ml mleka
i oliwy z oliwek, aż do uzyskania ciasta, które dobrze się rozkręcało w maszynie (myślę, że gdzieś ok. 10 łyżek)
dodałam do ciasta również oregano
Ciasto wymieszało się ładnie, urosło, wyjęłam na stolnicę i oniemiałam - takiego ciasta do pizzy jeszcze nie zrobiłam. Było mięciutkie, elastyczne, puszyste - dobrze się wałkowało.
Ciasto rozwałkowałam w kształcie prostokąta, wyłożyłam na nie cały farsz, zwinęłam jak roladę.
Roladę kroiłam w 2-3 cm plastry i układałam na blasze. Piekłam 7-8 min w temp 260 stopni (program pizza). Rewelacja - tak stwierdzili moi Panowie, nie jadłam - nie lubię takiej ilości smażonej cebuli.
Farsz był prosty:
smażona na oleju cebula (5 sztuk) z wędzonką (4 grube plastry), do tego: oregano, sól, pieprz, tymianek, ocet winny, papryka ostra, Maggi - w płynie, koncentrat pomidorowy, 2 ząbki (duże) czosnku - wszystko podduszone do osiągnięcia gęstego sosu.
Po świętach jeszcze raz wykonam pizzę na podstawie podanego przepisu i sprawdzę czy rzeczywiście wychodzi taka dobra, czy może to ja coś tak namieszałam w dodatkach, że tego odtworzyć nie mogę.
Dzisiejszy dzień miałam zasadniczo jakiś dziwny, sześć razy uderzyłam się w głowę (uderzając w tę samą półkę, na co dzień mi się to nie zdarza), zbiłam szklankę i słoik. Popsułam zszywacz, przy myciu kuchenki mikrofalowej, coś chyba zamoczyłam, bo tylko iskry z niej się posypały po włączeniu (teraz schnie), popsułam czajnik - więcej nie pamiętam, ale coś chyba jeszcze było. Sami widzicie nie najlepszy dzień dzisiaj miałam.
Zapraszam do pieczenia
Wczoraj byłam tak zmęczona tymi przyśpieszonymi porządkami wiosennymi, że nie miałam siły na nic. Pizzę upiekłam wieczorem, stad nienajlepsze zdjęcia. Pizza upieczona na podstawie przepisu zaczerpniętego z sieci, ale nie wiem dokładnie skąd - nie zapisałam sobie. Przepraszam właściciela przepisu, że nie podałam źródła. Jeśli mi się uda odtworzyć - to niezwłocznie podam. Syn, główny adresat specjału był zachwycony ciastem i zawartością (bez sera i innych dodatków na życzenie).
Dzisiaj była kolejna odsłona pizzy, tym razem w postaci ślimaczków (mnie jak już najdzie jakaś faza to do bólu, w przypadku pizzy ku ogólnemu zadowoleniu).
Ciasto wykonywałam na podstawie przepisu wczorajszego, ale z przypadkowymi zmianami. Mieszałam i wyrabiałam jak zwykle w maszynie do chleba (z podwójnej proporcji składników). W trakcie mieszania skrzypiało i waliło w mojej maszynie, mieszanka była za twarda i za gęsta (może coś pomyliłam, trudno powiedzieć). Zaradziłam w ten sposób, że dodałam więcej mleka i tak
dla 0,5 kg maki
40 g drożdży (tak, tak, pomyliłam się i tyle dodałam)
250 ml mleka
i oliwy z oliwek, aż do uzyskania ciasta, które dobrze się rozkręcało w maszynie (myślę, że gdzieś ok. 10 łyżek)
dodałam do ciasta również oregano
Ciasto wymieszało się ładnie, urosło, wyjęłam na stolnicę i oniemiałam - takiego ciasta do pizzy jeszcze nie zrobiłam. Było mięciutkie, elastyczne, puszyste - dobrze się wałkowało.
Ciasto rozwałkowałam w kształcie prostokąta, wyłożyłam na nie cały farsz, zwinęłam jak roladę.
Roladę kroiłam w 2-3 cm plastry i układałam na blasze. Piekłam 7-8 min w temp 260 stopni (program pizza). Rewelacja - tak stwierdzili moi Panowie, nie jadłam - nie lubię takiej ilości smażonej cebuli.
Farsz był prosty:
smażona na oleju cebula (5 sztuk) z wędzonką (4 grube plastry), do tego: oregano, sól, pieprz, tymianek, ocet winny, papryka ostra, Maggi - w płynie, koncentrat pomidorowy, 2 ząbki (duże) czosnku - wszystko podduszone do osiągnięcia gęstego sosu.
Po świętach jeszcze raz wykonam pizzę na podstawie podanego przepisu i sprawdzę czy rzeczywiście wychodzi taka dobra, czy może to ja coś tak namieszałam w dodatkach, że tego odtworzyć nie mogę.
Dzisiejszy dzień miałam zasadniczo jakiś dziwny, sześć razy uderzyłam się w głowę (uderzając w tę samą półkę, na co dzień mi się to nie zdarza), zbiłam szklankę i słoik. Popsułam zszywacz, przy myciu kuchenki mikrofalowej, coś chyba zamoczyłam, bo tylko iskry z niej się posypały po włączeniu (teraz schnie), popsułam czajnik - więcej nie pamiętam, ale coś chyba jeszcze było. Sami widzicie nie najlepszy dzień dzisiaj miałam.
Zapraszam do pieczenia
upieczone
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz