wtorek, 19 kwietnia 2011

Przepis 85 - Minipizza - ślimaczki

Witam
Wczoraj byłam tak zmęczona tymi przyśpieszonymi porządkami wiosennymi, że nie miałam siły na nic. Pizzę upiekłam wieczorem, stad nienajlepsze zdjęcia. Pizza upieczona na podstawie przepisu zaczerpniętego z sieci, ale nie wiem dokładnie skąd - nie zapisałam sobie. Przepraszam właściciela przepisu, że nie podałam źródła. Jeśli mi się uda odtworzyć  - to niezwłocznie podam. Syn, główny adresat specjału był zachwycony ciastem i zawartością (bez sera i innych dodatków na życzenie).  
Dzisiaj była kolejna odsłona pizzy, tym razem w postaci ślimaczków (mnie jak już najdzie jakaś faza to do bólu, w przypadku pizzy ku ogólnemu zadowoleniu). 


Ciasto wykonywałam na podstawie przepisu wczorajszego, ale z przypadkowymi zmianami. Mieszałam i wyrabiałam jak zwykle w maszynie do chleba (z podwójnej proporcji składników). W trakcie mieszania skrzypiało i waliło w mojej maszynie, mieszanka była za twarda i za gęsta (może coś pomyliłam, trudno powiedzieć). Zaradziłam w ten sposób, że dodałam więcej mleka i tak 
dla 0,5 kg maki
40 g drożdży (tak, tak, pomyliłam się i tyle dodałam)
250 ml mleka
i oliwy z oliwek, aż do uzyskania ciasta, które dobrze się rozkręcało w maszynie (myślę, że gdzieś ok. 10 łyżek)
dodałam do ciasta również oregano
Ciasto wymieszało się ładnie, urosło, wyjęłam na stolnicę i oniemiałam - takiego ciasta do pizzy jeszcze nie zrobiłam. Było mięciutkie, elastyczne, puszyste -  dobrze się wałkowało.
Ciasto rozwałkowałam w kształcie prostokąta, wyłożyłam na nie cały farsz, zwinęłam jak roladę. 
Roladę kroiłam w 2-3 cm plastry i układałam na blasze. Piekłam 7-8 min w temp 260 stopni (program pizza). Rewelacja - tak stwierdzili moi Panowie, nie jadłam - nie lubię takiej ilości smażonej cebuli.
Farsz był prosty:
smażona na oleju cebula (5 sztuk) z wędzonką (4 grube plastry), do tego: oregano, sól, pieprz, tymianek, ocet winny, papryka ostra, Maggi - w płynie, koncentrat pomidorowy, 2 ząbki (duże) czosnku - wszystko podduszone do osiągnięcia gęstego sosu.
Po świętach jeszcze raz wykonam pizzę na podstawie podanego przepisu i sprawdzę czy rzeczywiście wychodzi taka dobra, czy może to ja coś tak namieszałam w dodatkach, że tego odtworzyć nie mogę. 
Dzisiejszy dzień miałam zasadniczo jakiś dziwny, sześć razy uderzyłam się w głowę (uderzając w tę samą półkę, na co dzień mi się to nie zdarza), zbiłam szklankę i słoik. Popsułam zszywacz, przy myciu kuchenki mikrofalowej, coś chyba zamoczyłam, bo tylko iskry z niej się posypały po włączeniu (teraz schnie), popsułam czajnik - więcej nie pamiętam, ale coś chyba jeszcze było. Sami widzicie nie najlepszy dzień dzisiaj miałam.
Zapraszam do pieczenia

upieczone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz