Witam Kochani
Piękne wiosenne słońce (w styczniu) mam za oknem. Gdyby nie data cieszyłabym się na myśl o wiośnie. Ciekawe co nam jeszcze zima pokaże?
Co by nie mówić, ale żyje się przyjemniej jak jest jasno, słonecznie.
Jestem (już jakiś czas temu) po inwentaryzacji w Pracowni. Wiele ciekawych rzeczy przy okazji znalazłam i to tych firmowych, ale również prywatnych (na strychu). Aż dziw bierze skąd u mnie tyle tego dobrodziejstwa.
W związku z tym, że Pracownia chwilowo (do 31.03.2014) nie działa, to mam czas i możliwości na uporządkowanie całego tego mojego "majątku". Nie zdążyłam w ubiegłym roku pochwalić się wieloma swoimi pracami. Po woli będę fotografować wszystkie prace i pokazywać tu na blogu oraz przygotowywać do sprzedaży w kwietniu. Nie zdążyłam, bo to wbrew pozorom bardzo dużo czasu pochłania. Wykonać dobre zdjęcia, to raz, opracować je to dwa, a później opis, waga, mierzenie, jeśli taka potrzeba to i tłumaczenie na język obcy. Przy kilku bransoletkach to nie problem, ale już przy 200 na przykład to bardzo dużo czasu. Jestem sama i wszystkie czynności w Pracowni wykonuję osobiście (na razie), dlatego też praca posuwa się do przodu jednak po woli.
Tak samo jest z kolekcją "Kolczyki na 365 dni w roku". Dłubałam te kolczyki godzinami, siedziałam do późna w nocy, aby je wykonać, ale już na całą resztę zabrakło czasu. Nie zostały sfotografowane i udostępnione. Niestety doba nie chce się rozciągnąć, a i człowiek ma ograniczone możliwości fizyczne. W pewnym momencie organizm mówi stop i koniec, nie da się więcej.
Na razie nic nowego nie zrobiłam. Cały czas mam jakieś sprawy urzędowe do załatwienia, nowy projekt (pisałam o nowej pracy w poprzednim poście) też już zajmuje mi dużo czasu, a dni uciekają w zawrotnym tempie.
Teraz już kończę, mocno Was pozdrawiając.
Gdy zrobię zdjęcia biżuterii, to pokażę.
Beata
A oto i zdjęcia. Specjalnie dla was "wysypałam" bransoletki, aby bardziej było widoczne piękno minerałów.
Piękne wiosenne słońce (w styczniu) mam za oknem. Gdyby nie data cieszyłabym się na myśl o wiośnie. Ciekawe co nam jeszcze zima pokaże?
Co by nie mówić, ale żyje się przyjemniej jak jest jasno, słonecznie.
Jestem (już jakiś czas temu) po inwentaryzacji w Pracowni. Wiele ciekawych rzeczy przy okazji znalazłam i to tych firmowych, ale również prywatnych (na strychu). Aż dziw bierze skąd u mnie tyle tego dobrodziejstwa.
W związku z tym, że Pracownia chwilowo (do 31.03.2014) nie działa, to mam czas i możliwości na uporządkowanie całego tego mojego "majątku". Nie zdążyłam w ubiegłym roku pochwalić się wieloma swoimi pracami. Po woli będę fotografować wszystkie prace i pokazywać tu na blogu oraz przygotowywać do sprzedaży w kwietniu. Nie zdążyłam, bo to wbrew pozorom bardzo dużo czasu pochłania. Wykonać dobre zdjęcia, to raz, opracować je to dwa, a później opis, waga, mierzenie, jeśli taka potrzeba to i tłumaczenie na język obcy. Przy kilku bransoletkach to nie problem, ale już przy 200 na przykład to bardzo dużo czasu. Jestem sama i wszystkie czynności w Pracowni wykonuję osobiście (na razie), dlatego też praca posuwa się do przodu jednak po woli.
Tak samo jest z kolekcją "Kolczyki na 365 dni w roku". Dłubałam te kolczyki godzinami, siedziałam do późna w nocy, aby je wykonać, ale już na całą resztę zabrakło czasu. Nie zostały sfotografowane i udostępnione. Niestety doba nie chce się rozciągnąć, a i człowiek ma ograniczone możliwości fizyczne. W pewnym momencie organizm mówi stop i koniec, nie da się więcej.
Na razie nic nowego nie zrobiłam. Cały czas mam jakieś sprawy urzędowe do załatwienia, nowy projekt (pisałam o nowej pracy w poprzednim poście) też już zajmuje mi dużo czasu, a dni uciekają w zawrotnym tempie.
Teraz już kończę, mocno Was pozdrawiając.
Gdy zrobię zdjęcia biżuterii, to pokażę.
Beata
A oto i zdjęcia. Specjalnie dla was "wysypałam" bransoletki, aby bardziej było widoczne piękno minerałów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz