Witam Kochani raz jeszcze
W związku z tym, że czas "urlopu" w pewnym sensie rzecz jasna, dobiega końca, mobilizuję siły i uzupełniam ofertę w sklepie: http://pl.dawanda.com/shop/Acoya.
Będzie dosyć dużo nowych kompozycji naszyjników i bransoletek. Bransoletki powstały w ubiegłym roku, w ostatnim kwartale - przed Świętami, ale nie miałam już czasu by je do sklepu wstawić. Teraz sukcesywnie będą oferowane, a jest ich nie mała ilość, bo przeszło 300 sztuk.
Naszyjniki, to w większości nowe kompozycje. Pocięłam już zrobione naszyjniki i układałam od nowa. Kiedy pracuję w swojej Pracowni i oddaję się pracy całkowicie, to wydaje mi się, że to co aktualnie tworzę jest piękne, albo przynajmniej bardzo ładne. Zanim zostanie zakończone oglądam kilka razy w lustrze i jeśli mi się podoba, to przechodzę do etapu wykończeniowego. Często jest tak, że w przypływie siły, "weny", czy jakby tego nie nazwać potrafię wykonać jednego dnia dosyć dużą ilość kompozycji. Nie wszystkie zdążę pospinać. Odkładam na bok i do samego zakańczania podchodzę później przez kilka kolejnych dni. Wtedy to drugi raz, jakby z innej perspektywy na nie patrzę i niestety nie wszystkie mi się podobają. Wykonuję kompozycję od początku. Tak też było z wieloma naszyjnikami, które pojawią się w sklepie. Jeśli coś mi się nie spodobało, to przecinałam i układałam nowe kompozycje. Kamienie dostały nowe życie i drugą szansę na znalezienie właściciela. Nowe podobały mi się bardzo, ale czy tak zostanie, tego nie wiem. Często nawet się sobie dziwię, jak mogłam zrobić coś tak brzydkiego. O gustach, to wiemy wszyscy, nie dyskutuje się. Każdemu podoba się coś innego. Wykonuję biżuterię wiele lat, najpierw hobbystycznie, później w Pracowni. Stąd wiem, że każda biżuteria znajdzie swojego właściciela, to tylko kwestia czasu, czasami (ale nie zawsze) także ceny.
Z punktu widzenia kobiety, na swoim, ale nie tylko przykładzie, wiem to na pewno (większość swojego życia zawodowego spędziłam wśród kobiet), że cena jest nie ważna, jeśli coś nam się spodoba. Nic nie jest nas w stanie odciągnąć od zakupu. Następuje łańcuch wszelkich "kombinacji", których celem jest jedno: zakup. Znam to uczucie, ma coś z polowania. To jest jak ustrzelenie upatrzonej zwierzyny. Nie musimy nawet jej konsumować, sama zdobycz daje nam wiele satysfakcji. Osobiście znam Panie, które kupują biżuterię, bo im się podoba, ale jej nie noszą. Taki ewenement też się zdarza.
Da kobiet, które lubią agaty i nie potrafią się oprzeć ich urokowi przygotowałam mini kolekcję (na pokuszenie właśnie). Oto ona:
Pozdrawiam was serdecznie.
Beata
W związku z tym, że czas "urlopu" w pewnym sensie rzecz jasna, dobiega końca, mobilizuję siły i uzupełniam ofertę w sklepie: http://pl.dawanda.com/shop/Acoya.
Będzie dosyć dużo nowych kompozycji naszyjników i bransoletek. Bransoletki powstały w ubiegłym roku, w ostatnim kwartale - przed Świętami, ale nie miałam już czasu by je do sklepu wstawić. Teraz sukcesywnie będą oferowane, a jest ich nie mała ilość, bo przeszło 300 sztuk.
Naszyjniki, to w większości nowe kompozycje. Pocięłam już zrobione naszyjniki i układałam od nowa. Kiedy pracuję w swojej Pracowni i oddaję się pracy całkowicie, to wydaje mi się, że to co aktualnie tworzę jest piękne, albo przynajmniej bardzo ładne. Zanim zostanie zakończone oglądam kilka razy w lustrze i jeśli mi się podoba, to przechodzę do etapu wykończeniowego. Często jest tak, że w przypływie siły, "weny", czy jakby tego nie nazwać potrafię wykonać jednego dnia dosyć dużą ilość kompozycji. Nie wszystkie zdążę pospinać. Odkładam na bok i do samego zakańczania podchodzę później przez kilka kolejnych dni. Wtedy to drugi raz, jakby z innej perspektywy na nie patrzę i niestety nie wszystkie mi się podobają. Wykonuję kompozycję od początku. Tak też było z wieloma naszyjnikami, które pojawią się w sklepie. Jeśli coś mi się nie spodobało, to przecinałam i układałam nowe kompozycje. Kamienie dostały nowe życie i drugą szansę na znalezienie właściciela. Nowe podobały mi się bardzo, ale czy tak zostanie, tego nie wiem. Często nawet się sobie dziwię, jak mogłam zrobić coś tak brzydkiego. O gustach, to wiemy wszyscy, nie dyskutuje się. Każdemu podoba się coś innego. Wykonuję biżuterię wiele lat, najpierw hobbystycznie, później w Pracowni. Stąd wiem, że każda biżuteria znajdzie swojego właściciela, to tylko kwestia czasu, czasami (ale nie zawsze) także ceny.
Z punktu widzenia kobiety, na swoim, ale nie tylko przykładzie, wiem to na pewno (większość swojego życia zawodowego spędziłam wśród kobiet), że cena jest nie ważna, jeśli coś nam się spodoba. Nic nie jest nas w stanie odciągnąć od zakupu. Następuje łańcuch wszelkich "kombinacji", których celem jest jedno: zakup. Znam to uczucie, ma coś z polowania. To jest jak ustrzelenie upatrzonej zwierzyny. Nie musimy nawet jej konsumować, sama zdobycz daje nam wiele satysfakcji. Osobiście znam Panie, które kupują biżuterię, bo im się podoba, ale jej nie noszą. Taki ewenement też się zdarza.
Da kobiet, które lubią agaty i nie potrafią się oprzeć ich urokowi przygotowałam mini kolekcję (na pokuszenie właśnie). Oto ona:
Pozdrawiam was serdecznie.
Beata
Wszystkie cudowne !!! Widać, że tworzysz z pasją, miłością i wyobraźnią :)
OdpowiedzUsuń