Witam Kochani
Mam nadzieję, że święta spędziliście rodzinnie i spokojnie. Wróciliście cali bezpiecznie do swoich domów.
Co roku, przy okazji tych świąt zauważam rzecz, która jest prawidłowością, ale mimo to wzbudza jakąś refleksję: cmentarz robi się coraz mniejszy, grobów przybywa w zastraszającym tempie.
Co roku zwiększa się ilość osób, które odwiedzam i stawiam znicz.
Zaraz po tym, odnoszę wrażenie, że mam bardzo mało czasu, że muszę się pospieszyć, że nie zdążę.
Moje życie było piękne, przeżyłam wiele cudownych chwil, wiele szczęścia i radości. Chyba zużyłam je wszystkie. Coraz mi trudniej i coraz rzadziej mam powody do radości. Ostatnio życie mnie tylko smaga. Może jeszcze nie bije, ale już trąca. Staram się pokornie te lekcje znosić, bo i tak co zrobię, to źle. Nie jestem bez winy, troszkę narozrabiałam w tym życiu, więc ono mnie teraz strofuje. Tylko czemu tak długo, jak już sił brakuje (a jestem raczej silną kobietą).
Staram się, walczę, a efektów nie widać.
To by było tyle w temacie refleksji.
Trzeba się wziąć w garść i iść do przodu, ile sił w nogach.
A propos: wracając któregoś dnia "z miasta" naszła mnie taka myśl, zapytanie, refleksja, nasunął się wniosek itp.: "Na ile jesteśmy szczerzy w pisaniu naszego bloga?" i "Czy pisanie wybiórcze ma sens?". Jak bardzo skrywamy się za maską?, może to my, ale nie ci sami?
Koniec rozważań filozoficznych.
Pozdrawiam Was gorąco.
Beata
Mam nadzieję, że święta spędziliście rodzinnie i spokojnie. Wróciliście cali bezpiecznie do swoich domów.
Co roku, przy okazji tych świąt zauważam rzecz, która jest prawidłowością, ale mimo to wzbudza jakąś refleksję: cmentarz robi się coraz mniejszy, grobów przybywa w zastraszającym tempie.
Co roku zwiększa się ilość osób, które odwiedzam i stawiam znicz.
Zaraz po tym, odnoszę wrażenie, że mam bardzo mało czasu, że muszę się pospieszyć, że nie zdążę.
Moje życie było piękne, przeżyłam wiele cudownych chwil, wiele szczęścia i radości. Chyba zużyłam je wszystkie. Coraz mi trudniej i coraz rzadziej mam powody do radości. Ostatnio życie mnie tylko smaga. Może jeszcze nie bije, ale już trąca. Staram się pokornie te lekcje znosić, bo i tak co zrobię, to źle. Nie jestem bez winy, troszkę narozrabiałam w tym życiu, więc ono mnie teraz strofuje. Tylko czemu tak długo, jak już sił brakuje (a jestem raczej silną kobietą).
Staram się, walczę, a efektów nie widać.
To by było tyle w temacie refleksji.
Trzeba się wziąć w garść i iść do przodu, ile sił w nogach.
A propos: wracając któregoś dnia "z miasta" naszła mnie taka myśl, zapytanie, refleksja, nasunął się wniosek itp.: "Na ile jesteśmy szczerzy w pisaniu naszego bloga?" i "Czy pisanie wybiórcze ma sens?". Jak bardzo skrywamy się za maską?, może to my, ale nie ci sami?
Koniec rozważań filozoficznych.
Pozdrawiam Was gorąco.
Beata
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz