niedziela, 3 listopada 2013

Refleksja

Witam Kochani
Mam nadzieję, że  święta spędziliście rodzinnie i spokojnie. Wróciliście cali bezpiecznie do swoich domów.
Co roku, przy okazji tych świąt zauważam rzecz, która jest prawidłowością, ale mimo to wzbudza jakąś refleksję: cmentarz robi się coraz mniejszy, grobów przybywa w zastraszającym tempie.
Co roku zwiększa się ilość osób, które odwiedzam i stawiam znicz.
Zaraz po tym, odnoszę wrażenie, że mam bardzo mało czasu, że muszę się pospieszyć, że nie zdążę.
Moje życie było piękne, przeżyłam wiele cudownych chwil, wiele szczęścia i radości. Chyba zużyłam je wszystkie. Coraz mi trudniej i coraz rzadziej mam powody do radości. Ostatnio życie mnie tylko smaga. Może jeszcze nie bije, ale już trąca. Staram się pokornie te lekcje znosić, bo i tak co zrobię, to źle. Nie jestem bez winy, troszkę narozrabiałam w tym życiu, więc ono mnie teraz strofuje. Tylko czemu tak długo, jak już sił brakuje (a  jestem raczej silną kobietą).
Staram się, walczę, a efektów nie widać.
To by było tyle w temacie refleksji.
Trzeba się wziąć w garść i iść do przodu, ile sił w nogach.

A propos: wracając któregoś dnia "z miasta" naszła mnie taka myśl, zapytanie, refleksja, nasunął się wniosek itp.: "Na ile jesteśmy szczerzy w pisaniu naszego bloga?" i "Czy pisanie wybiórcze ma sens?". Jak bardzo skrywamy się za maską?, może to my, ale nie ci sami?

Koniec rozważań filozoficznych.

Pozdrawiam Was gorąco.
Beata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz