Witam Kochani
Troszkę się opuściłam z pisaniem, ale nie miałam prawie w ogóle czasu.
Tłumaczę ten swój butik i kolejne produkty z niego na język angielski i idzie mi to bardzo wolno.
W międzyczasie promuje swoją Pracownię w internecie gdzie się tylko da, a to też wymaga czasu.
W zasadzie nic nowego nie zrobiłam, fotografuję to co mam, opisuję i wstawiam do sprzedaży.
Nie bardzo wiem za co się teraz zabrać. Chciałabym przygotować obszerną ofertę kolczyków. Nie za drogich, takich na mały prezent lub dodatek do niego (zobowiązałam się zresztą do wykonania kolekcji 365 kolczyków na każdy dzień w roku) - do końca roku.
Czekają bombki i inne ozdoby do dekorowania świątecznego, a mnie jeszcze jakoś te święta "nie wzięły", aczkolwiek dzisiaj widziałam na własne oczy pięknie świątecznie przystrojony sklep z kwiatami i upominkami. Jakoś to dla mnie za wcześnie, ale prawa rynku są jakie są i to z tego wynika. Dzisiaj przyniosłam kilka bombek do fotografowania i nawet mój syn zapytał się: czy to aby nie za wcześnie?
Najbardziej z wszystkich prac ciągnie mnie do broszek, kwiatowych, kolorowych, letnich (niestety). Ogólnie można powiedzieć, że teraz większą satysfakcję czerpię z wykonywania akcesoriów z materiału. Ciągnie mnie do szycia. Całe swoje życie miałam awersje do szycia, do maszyny, a teraz odwrotnie. Tkaniny są nieograniczenie kolorowe, ciekawe i miłe w dotyku.
Powiedzcie co ja mam robić: kolczyki, bombki, broszki?
Czy angażować się tak w tłumaczenie sklepu na angielski, czy coś z tego będzie?
Nie mam się kogo poradzić, spytać. Wszystko wykonuję po omacku. Uczę się na własnych błędach jak mało kto. Muszę tę Pracownię jakoś utrzymać. Tak chciałabym móc dalej tak żyć, tak pracować. Tylko, czy to się uda?
Uwaga: od wczoraj jestem na Tumblr, a to nie koniec.
Jestem w trakcie (z przerwą na posta) opracowywania zdjęć bombek. Chyba ta dzisiejsza świąteczna wystawa mnie zmobilizowała.
Pozdrawiam
Troszkę się opuściłam z pisaniem, ale nie miałam prawie w ogóle czasu.
Tłumaczę ten swój butik i kolejne produkty z niego na język angielski i idzie mi to bardzo wolno.
W międzyczasie promuje swoją Pracownię w internecie gdzie się tylko da, a to też wymaga czasu.
W zasadzie nic nowego nie zrobiłam, fotografuję to co mam, opisuję i wstawiam do sprzedaży.
Nie bardzo wiem za co się teraz zabrać. Chciałabym przygotować obszerną ofertę kolczyków. Nie za drogich, takich na mały prezent lub dodatek do niego (zobowiązałam się zresztą do wykonania kolekcji 365 kolczyków na każdy dzień w roku) - do końca roku.
Czekają bombki i inne ozdoby do dekorowania świątecznego, a mnie jeszcze jakoś te święta "nie wzięły", aczkolwiek dzisiaj widziałam na własne oczy pięknie świątecznie przystrojony sklep z kwiatami i upominkami. Jakoś to dla mnie za wcześnie, ale prawa rynku są jakie są i to z tego wynika. Dzisiaj przyniosłam kilka bombek do fotografowania i nawet mój syn zapytał się: czy to aby nie za wcześnie?
Najbardziej z wszystkich prac ciągnie mnie do broszek, kwiatowych, kolorowych, letnich (niestety). Ogólnie można powiedzieć, że teraz większą satysfakcję czerpię z wykonywania akcesoriów z materiału. Ciągnie mnie do szycia. Całe swoje życie miałam awersje do szycia, do maszyny, a teraz odwrotnie. Tkaniny są nieograniczenie kolorowe, ciekawe i miłe w dotyku.
Powiedzcie co ja mam robić: kolczyki, bombki, broszki?
Czy angażować się tak w tłumaczenie sklepu na angielski, czy coś z tego będzie?
Nie mam się kogo poradzić, spytać. Wszystko wykonuję po omacku. Uczę się na własnych błędach jak mało kto. Muszę tę Pracownię jakoś utrzymać. Tak chciałabym móc dalej tak żyć, tak pracować. Tylko, czy to się uda?
Uwaga: od wczoraj jestem na Tumblr, a to nie koniec.
Jestem w trakcie (z przerwą na posta) opracowywania zdjęć bombek. Chyba ta dzisiejsza świąteczna wystawa mnie zmobilizowała.
Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz