czwartek, 7 kwietnia 2011

Gdzie kwitnie kwiat - musi być wiosna, a gdzie jest wiosna - wszystko wkrótce zakwitnie.


Friedrich Ruckert


Friedrich Rückert (1788–1866) – niemiecki poeta i tłumacz.
  • Mędrcami są ci, którzy dochodzą do prawdy przez błędy; ci, którzy upierają się przy błędach – są głupcami.

środa, 6 kwietnia 2011

Przepis 72 - Muffinki kakaowe

Witam
Nie mam ostatnio wiele czasu (inaczej: w ogóle go nie mam) na pichcenie, ale coś trzeba zrobić do jedzenia. Przygotowania do Jarmarku mają się ku końcowi, powoli się pakuję. Duże pisanki wciąż lakieruję i udaję, że nie widzę błędów.Ostatnie, małe  pisanki zostały obklejone i posmarowane wielokrotnie Heritage Modge Podge. Tę metodę szybkiej obróbki podawała na swoim cudownym blogu Guru Decoupage (moim zdaniem) - Asket. Dziękuję za wspaniałe posty, zdjęcia, instrukcje (o wirtualnym spotkaniu z Asket i moich początkach decoupage sprzed wielu lat napisze innym razem). Przyklejone pisanki malujemy klejo-lakierem Modge Podge (ja stosuję połysk) nawet co 30 minut, tym samym jednego dnia zabezpieczymy powierzchnię nawet kilkanaście razy. Później lakier akrylowy albo szkliwienie. Zajrzyjcie na blog Asket koniecznie, jest na co popatrzeć. 
Rozpisałam się nieco, mimo, że ledwo patrzę na oczy. Ostatnio niewiele sypiam (nie ma kiedy) i już padam, a tu jeszcze lakierowanie ok. 50 pisanek.
Przepraszam, ale post miał być o muffinkach. Muffinki to dobrodziejstwo sztuki kulinarnej, Nobel dla twórcy (to jest raczej trudne do określenia, wiele państw rości sobie prawa do autorstwa). Zero pracy, nieskończenie wiele pomysłów, efekt natychmiastowy.
Dzisiaj Muffinki dwukolorowe, kakowe, wg przepisu zaczerpnietego ze strony:
http://www.uwielbiam.pl/przepisy/przegladanie/muffinki-z-kakao


Składniki:

2 szkl. mąki
0,5 szkl.cukru
1 łyżka proszku do pieczenia
cukier waniliowy - 1 łyżka
1 szkl. mleka
0,5 szkl. oliwa, oleju lub rozpuszczonego i schłodzonego masła (ja stosuję olej)
1 jajko
2 płaskie łyżki kakao w proszku

Sposób przygotowania:


W jednej misce wymieszać składniki suche tj.: mąkę, proszek do pieczenia, cukier, cukier waniliowy (tradycyjnie).
W drugiej, składniki mokre: mleko, olej, jajo - roztrzepać. Składniki mokre wlać do miski z suchymi, wymieszać (ja to robię widelcem). Nie trzeba dokładnie mieszać,  wystarczy żeby składniki się połączyły. 1/3 ciasta odlać i wymieszać z kakao
Biała masą napełniać foremki na muffinki do 1/2 wysokości, potem uzupełnić masą z kakao , ja włożyłam potem do każdej cienki patyczek i delikatnie przemieszałam, uzyskując ciekawy efekt (co widać na zdjęciu).
Piec w piekarniku 180 stopni - 20 minut.

Zapraszam i życzę smacznego
Zdjęcie za chwilkę, pieką się właśnie.


Oto i zdjęcie:
Muffinki wyszły bardzo dobre, nie za słodkie - dodałabym tylko troszkę owoców na przyszłość.
Pozdrawiam

wtorek, 5 kwietnia 2011

Przepis 71 - Kruche ciasteczka

Witam
Dzisiaj proponuję wykonanie małych kruchych ciasteczek. Dla mnie powoli wiosna i lato to nie pora na pieczenie, zdecydowanie w tym okresie nie mam ochoty na gorącą kuchnię. Niemniej czasami coś, co nieco trzeba upiec. Te ciasteczka powstały w ściśle określonym celu - dla niespodziewanych gości. Przed moimi łasuchami łatwo je schować, więc jest nadzieja, że znajomi je do herbaty czy kawy dostaną.
Przepis pochodzi od mojej mamy, a Ona najprawdopodobniej ma z gazety (a ma tych czasopism kulinarnych, oj ma).



Składniki:
Ciasto:
2 szkl. maki
25 dkg masła (można połowę masła zastąpić zmielonym twarogiem, będą mniej kaloryczne)
20 dkg cukru
cukier waniliowy
2 żółtka
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2-3 łyżki kwaśnej śmietany
2 łyżki rumu

Do smarowania:
2 białka do smarowania ciasteczek
cukier rafinowany do posypania

Sposób przygotowania:

Produkty na ciasteczka powinny być schłodzone, jak na typowe ciasto kruche. Wszystkie składniki posiakać nożem. Gdy ciasto jest posiekane, szybko zagnieść (szybko, aby składniki nadmiernie się nie ociepliły).
Gotowe ciasto schładzamy w lodówce przez 30 minut (ja schładzam o wiele dłużej, nawet kilka godzin).
Po schłodzeniu, ciasto wałkujemy, wycinamy ciasteczka, układamy na blasze, smarujemy roztrzepanym białkiem i posypujemy grubym cukrem - gotowe. Teraz pozostaje tylko pieczenie (z tą czynnością się trochę schodzi czasu). Piec w temp. 180 do zarumienienia na złoto.
Smacznego

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Przepis 70 - Cebulaki

Witam serdecznie
Któregoś pięknego dnia padło w moim domu kulinarne  pytanie: czy nie zrobiłabym Cebulaków? Padło pytanie, to i odpowiedź też była, że i owszem - kiedyś.
Dzisiaj byłam zakręcona okropnie i energii miałam co nie miara, więc przy okazji wykonałam niespodziankę dla moich panów - Cebulaki. Nigdy nie piekłam tych bułeczek z prostej przyczyny - po 1. w moim domu takich bułeczek się nie piekło, więc nie było takiej tradycji, po 2. nie lubię cebuli. Nie lubię, ale dodaję do niemal wszystkich potraw i uważam, że jest ona niezbędna w kuchni. W serwowanych, gotowych daniach jest niezauważalna i trudno ją wyczuć, ale w Cebulakach - to jak dla mnie za dużo szczęścia.
Przepisów miałam chyba ze 20, w prasie  kulinarnej, w książkach kucharskich i w necie. Wybrałam przepis ze strony: fabrykasmaku.blox.pl
Wyszły bardzo ładne i smaczne - tak twierdzili moi Panowie. Spróbowałam bułeczki bez farszu - doskonała, drożdżowo-krucha. Uważam, że jest to dobry przepis na bułeczki - placuszki do wszelkich wybryków i pomysłów kulinarnych.
Oto zdjęcie:


Składniki: (na 10 sztuk)

(Ciasto:)

30 g drożdży (świeżych)
3/4 szklanki ciepłej wody
łyżeczka cukru
2 szklanki pszennej mąki
szczypta soli
2 łyżki oleju
jajko


(Farsz:)

4-5 cebul (+2 łyżki oleju do smażenia)
3/4 szklanki wody


Sposób przygotowania:
Do dużej miski wsypać mąkę, zrobić w niej wgłębienie do którego wlać wodę, wkruszyć drożdże i wsypać cukier. Pozostawić do "ruszenia" na 10 minut. Dodać pozostałe składniki ciasta i dokładnie wyrobić, w razie potrzeby dosypując mąki. Pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na ok. 30 minut. (Ciasto wykonałam tradycyjnie w piecu do chleba, który mi wszystko rozmieszał, podgrzał, ciasto wyrosło i na stolnicę).

Przygotować farsz: Cebulę pokroić w cienkie krążki i podsmażyć przez chwilę na patelni z dwoma łyżkami oleju. Lekko zezłoconą podlać wodą, przyprawić (sól, pieprz). Dusić bez pokrywki aż do wygotowania się wody. Przestudzić. (Wykonałam dokładnie wg przepisu - wszystko wyszło ok.).

Wyrośnięte ciasto podzielić na 10 kawałków, uformować z nich kulki i rozpłaszczyć układając na blasze. Na "placuszki" nałożyć po porcji farszu i pozostawić do wyrośnięcia na kwadrans. W tym czasie nagrzać piekarnik do 220 stopni C. Piec ok. 25-30 minut. Podawać ciepłe (ale na zimno też są doskonałe).

Przepis doskonały - polecam.
Zapraszam do wypieków i życzę smacznego.
Źródło:  fabrykasmaku.blox.pl

Egzamin szóstoklasisty

Witam
Mój syn jutro pisze swój pierwszy egzamin w życiu - Egzamin szóstoklasisty.
Jak najczęściej bywa przy okazji egzaminów i innych ważnych wydarzeń z życia naszych pociech najbardziej denerwują się? - Rodzice.
Sami uczniowie to różnie bywa, ale najczęściej przybiera to postać jak z poniższej anegdoty:


Cenna wskazówka


Rozmawiają dwaj uczniowie:
- Wiesz, czasem ogarnia mnie wielka ochota, żeby się pouczyć.
- I co wtedy robisz?
- Czekam, aż mi przejdzie.
(Źródło: kalendarz)


Z dedykacją, połamania piór dla wszystkich szóstoklasistów.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Kocia pisanka

Witam
Przez ciągłe leżenie w czasie choroby, pisanki stały na patykach i czekały, aż ktoś się nimi zajmie. Lakieruję 1 raz dziennie, po 3 warstwie wykonałam pierwsze szlifowanie papierem ściernym (aby wygładzić powierzchnię, pozbyć się nierówności, zgrubień i innych mankamentów). W czasie lakierowania tak naprawdę dopiero widać błędy, zaniedbania, nierówności. Przygotowuję się do Jarmarku Tradycji Wielkanocnych, które odbędą się w najbliższą sobotę i niedzielę tj 9-10 kwietnia, stąd też lakierować będę jeszcze do czwartku. Niektóre pisanki podobają mi się bardzo, inne mniej, ale zważywszy na to, że to są moje pierwsze pisanki wykonane tą metodą - to myślę, że można mi wiele wybaczyć. Mam nadzieje, że zdążę zrobić ostateczne zdjęcia i Wam pokazać. Poniżej - jedna z moich ulubionych.

Przepis 69 - Tradycyjny gulasz wołowy

Witam
Dzisiaj proponuję gulasz wołowy, tradycyjny, bez dziwnych dodatków. Taki gulasz uwielbia cała moja rodzina, smak niezapomniany. Wołowina, ze swoim wytrawnym smakiem i zapachem nie ma sobie równych wśród czerwonych mięs (nasza własna opinia). Puśka - nasza kotka - też lubi wołowinę i "wyniucha" ją z daleka jak pies. Wie dobrze, że przy okazji i jej się co nieco dostanie. 
Jedynym mankamentem dzisiejszego przepisu to zdjęcia - bardzo przepraszam za złą jakość.



Przepraszam, ale proporcje podaję szacunkowo - zapomniałam zważyć mięsa.


Składniki
Mięso wołowe - 1- 1,5 kg
2 cebule
5 ziarenek ziela angielskiego
Vegeta, Jarzynka - co mamy w domu
pieprz
papryka ostra (ciut na czubku noża, chyba, że ma być wersja pikantna - to więcej)
olej
liść laurowy - 2 szt. (ja dodałam żywy - prosto z krzaczka z parapetu)


Na niewielkiej ilości oleju podsmażyć mięso wołowe, uprzednio pokrojone w kostkę.
Gdy mięso jest już zarumienione dodać cebulę, drobno pokrojoną i smażyć jeszcze chwilę. Dodać paprykę, Vegetę, pieprz, ziele i liść - jeszcze chwilę poddusić - następnie zalać wszystko wrzącą wodą i gotować do miękkości. W moim rodzinnym domu robiło się do takiego sosu zasmażkę, ja nie robię - wygotowuję do uzyskania lekko gęstego sosu. Gdy jednak to mi się nie udaje (za dużo podlałam wody) to dodaję mąkę (najwyżej 1 płaską łyżkę) wymieszaną z łyżką śmietany i odrobiną wody - tyle aby dało się rozmieszać mąkę i nie było grudek. Gdy gulasz gotowy doprawiam (jeśli potrzeba) do smaku i gotowe.
Zapraszam i życzę smacznego.

Pomidory 3 i pół tygodnia od posiania

Witam serdecznie
Choroba, która nawiedziła mnie z dnia na dzień i uruchomiła w łóżku, poczyniła duże zaniedbania w moim parapetowym ogródku. Czas już na pikowanie, roślinki za bardzo wybujały, a ogrodnik chory.
Poniżej przedstawiam aktualne zdjęcia z parapetowego ogródka (porównajcie sobie z początkami). Niemalże wszystko wzeszło (oprócz jednej odmiany kolorystycznej kwiatów - kobea, ale one długo wschodzą i były późno posiane). Pomidorki mają już "drugie liście", tak nazywam liście, które mają już kształt i zapach pomidorów. Już niedługo, przy podlewaniu sadzonek ulatniał się będzie piękny zapach - prawdziwych pomidorów.W najbliższym tygodniu będę (prawie natychmiast) pikowała roślinki do dużych pojemników. Przy okazji przesadzania dokładnie opiszę co wzeszło, w jakiej ilości i tymi informacjami się z Wami podzielę.
Oto zdjęcia:
 pomidory

 pomidory 
 chińskie i japońskie sałaty i kapausty
 mieszanka przypraw japońskich, koperek do upraw doniczkowych


 oberżyna, kobea, bazylia cynamonowa


sałata 

To jeszcze nie wszystko co wzeszło, następne zdjęcia w najbliższym czasie
Pozdrawiam

sobota, 2 kwietnia 2011

Przepis 68 - Zapiekane bułeczki z wędliną, serem i jajkiem

Witam
Wcale nie czuję się lepiej. Wczorajszy entuzjazm był przedwczesny. Nadal boli mnie głowa, gardło i lekko ucho. Wszystkie domowe prace wykonywałam z dużym poślizgiem, ociężale i niestarannie. Parapetowy ogródek zaniedbany. Najważniejsze w życiu jest zdrowie, tylko w pełni sił jesteśmy w stanie dokonać cudu. Tyle refleksji, czas na przepis.
Dzisiaj zapraszam na zapiekane bułeczki. Przepis zaczerpnięty z prasy, nieco zmodyfikowany. Ostatnio wykonałam je chyba z 15 lat temu (zapomniałam, że taki przepis w ogóle istnieje).










Składniki:


Bułeczki
Dowolna wędlina
Cebula
Olej
Ser żółty (u mnie Gouda)
Jajka
Ketchup (opcjonalnie)


Sposób wykonania:


Na niewielkiej ilości oleju podsmażyć pokrojoną wędlinę i cebulkę, smażyć do zarumienienia.
Bułeczki przekroić na pół, wydrążyć środki (zasuszyć, będą do kotletów mielonych), nałożyć przygotowany farsz, wbić jajko, posolić, popieprzyć i do piekarnika 200 stopni na chwilę, aby jajko się ścięło. Wyjąć bułeczki posypać startym serem i jeszcze chwilę zapiec. Bułeczki można podawać. Polać ketchupem wg uznania.
Wykonałam dwie wersje. Na pierwszym zdjęciu - dla syna bez jajka (nie lubi to raz, jest na nie uczulony - to dwa), na drugim zdjęciu wersja pełna, którą podałam. Farsz można wykonać dowolny, z dodatkiem warzyw, pieczarek itp.U mnie była szybka decyzja wykonania z tego co było "pod ręką".
Muszę perfekcyjnie opanować proces pieczenia bułeczek, wtedy powyższe będą pojawiały się częściej (nikomu z nas nie chce się po same bułeczki do sklepu chodzić, a upiec mogę chętnie).
Zapraszam i życzę smacznego.

Przepis 67 - Muffinki serowe


Witam wszystkich serdecznie

Choroba (angina - ohyda) odpuściła nieco. Antybiotyk zadziałał. Mówię już nieźle, piję i jem nieco, a najważniejsze, że mogę wrócić do swojej pracy (pisanki). Akurat jeśli o niejedzenie chodzi, to post przez dwa dni - tylko dla zdrowotności być może. O postach teraz i dawniej to można niejedną pracę napisać (na pewno wiele już jest). Wielu specjalistów jest zdania, że krótka wstrzemięźliwość w jedzeniu, albo zaniechanie na krótki okres spożywania posiłków (picie konieczne) skutkuje oczyszczaniem organizmu z toksyn, złogów i innych substancji - efektów procesu trawienia (spalania). Czytałam kiedyś troszkę (lat temu kilka) na temat głodówek, diet oczyszczających i innych podobnych cudów (sama zresztą wielokrotnie podejmowałam próby odżywiania dietetycznego, oczyszczania, wzmacniania itp., najczęściej przed wiosną, ale kończyło się to w moim przypadku szybciej niż zaczęło) i zdania są co do ich skuteczności, przydatności podzielone. Niemniej, nie trudno zauważyć, że w historii narodów, religii, tradycji istnieje pojęcie postów, czasu i okresu przestrzegania, natężenia i celowości (to są ciekawe zagadnienia, napiszę o poście oddzielny post).


Dzisiaj nie będzie postnie, tylko odświętnie (z powodu mojego szybkiego powrotu do zdrowia, na łono rodziny). Oj żebyście zobaczyli moich dwóch mężczyzn w czasie mojego polegiwania (jak choruję to śpię, od kilku do kilkunastu godzin bez przerwy). Jakie oni poruszali tematy, jak próbowali się odnaleźć w zaistniałej sytuacji (mąż przy braku obiadu pierwszego dnia, następnego zrobił ogromne zapasy wędliny, pewnie bał się, że ta niedyspozycja trochę potrwa, mały z braku instrukcji krok po kroku, czuł się bezradny (to jego określenie) -  śmiać mi się z nich dzisiaj chce):

Zapraszam więc na muffinki serowe (coś ostatnio muffinki rzuciły na mnie urok).
Przepis zaczerpnięty z: www.wielkiezarcie.com




Składniki:

MASA SEROWA:
20dkg serka homogenizowanego waniliowego
2 łyżki cukru pudru
rabarbar lub wiśnie (u mnie było, po 1 wisience w jednej muffince)

CIASTO:
1,5 szkl mąki
2 łyżeczki proszku do piecz.
1/2 łyżeczki sody
1 jajko
1/2 szkl. cukru
1/3 szlk. oleju
200 ml mleka 

Sposób wykonania:

Utrzeć serek z cukrem.

Mąkę wymieszać z proszkiem i sodą.
Jajko ubić z cukrem, dodać olej, mleko, na końcu mąkę.
Do foremek wyłożyć trochę ciasta (ok. 1 łyżkę) trochę serka a na wierzch owoce.
Piec ok. 25min w 175 stopniach.

"...Babeczki wychodzą bardzo pulchniutkie" - tak to prawda. Mięciutkie, pulchne, w smaku też doskonałe, dla mnie tylko nieco przesłodkie, ale  można zmniejszyć nieco ilość cukru (spróbuję następnym razem).
Moje zdanie w tej kwestii i tak nie powinno się liczyć, ponieważ nadal ze słodyczy lubię: śledź, wędzone szprotki i kiełbasę swojską (taka jestem słodka i delikatna).

Źródło: htp://www.wielkiezarcie.com/recipe22160.html