Witajcie Kochani
Tak się ostatnio jakoś zdarzyło, że uczestniczyłam w kilku różnych imprezach kulturalno - edukacyjnych. Wspaniałe projekty, wspaniali ludzie.
Przy tego rodzaju działaniach obecnie niemalże nieodłączne staje się dokumentowanie tego wydarzenia za pomocą zdjęć i filmów.
No i właśnie. Zobaczyłam siebie. Moje codzienne odbicie lustrzane i wyobrażenie o sobie zderzyły się tak z rzeczywistością, że przeżyłam szok. Od razu nasunęły się spostrzeżenia i wnioski: to niemożliwe, to nie ja, to nie może być prawda, przecież ja jestem inna: zwinna, młoda, ładna, szczupła i bez podbródka. Niestety, na zdjęciach to byłam ja. Zaniedbana, zapuszczona - tak to się teraz mówi.
Cały czas pracuję w domu, rzadko gdziekolwiek wychodzę. Mój świat to moja firma i sprawy z nią związane. Pracuję, robię zdjęcia, publikuje, udostępniam i tak na okrągło. Nie narzekam, ja kocham to co robię, ale w tym wszystkim gdzieś siebie zgubiłam. Dobrze, że chociaż mam kochaną rodzinę, która na co dzień jest dla mnie jakąś odskocznią i radością innego rodzaju.
Jednym słowem, rzeczywiście zapomniałam się.
Pora najwyższa na zmiany: redukcja wagi, fryzjer, makijaż, dostosowanie ubioru do sylwetki.
Nie będę stosować żadnych diet, bo to już w swoim życiu wielokrotnie przerabiam i wiem, że jest bezskuteczne. Jest takie, ponieważ ja nie jestem konsekwentna i wcześniej czy później dieta gdzieś się rozmazuje, aż w końcu przestaje obowiązywać. Raczej skupię się na ilości posiłków w ciągu dnia - 5 x dziennie, ilości dostarczonej H2O oraz wielkości samych porcji i zawartości talerza. Nie będę wprowadzała drastycznych zmian, ponieważ nie mam czasu i pieniędzy na prowadzenie odmiennej kuchni dla siebie.
Muszę tylko przestać podjadać i zacząć się troszkę ruszać. Zwłaszcza, że siedząc bez przerwy w Pracowni lub przy komputerze mój kręgosłup buntuje się. Jestem mało elastyczna, poruszam się jak czołg, to nie jest dla mnie komfortowa sytuacja.
Dlatego tez rozpoczynam (po woli) ćwiczenia. Poniżej prezentuje znalezione na Facebooku zdjęcie, które to będzie dla mnie instrukcją i wskazówką. Nie lubię (od dziecka) ćwiczeń i sportu, taka jakaś ułomna jestem, ale choćby dla zdrowia należy troszkę w tym kierunku zrobić.
Zaczynam. Co dziennie, po trochu.

Źródło: http://zszywka.pl/p/zrob-to-sama--w-domu-cwiczenia-na-i-6938204.html?utm_source=facebook&utm_medium=wpis_udostepnienieFB&utm_campaign=zszywkafp_sport
Tak się ostatnio jakoś zdarzyło, że uczestniczyłam w kilku różnych imprezach kulturalno - edukacyjnych. Wspaniałe projekty, wspaniali ludzie.
Przy tego rodzaju działaniach obecnie niemalże nieodłączne staje się dokumentowanie tego wydarzenia za pomocą zdjęć i filmów.
No i właśnie. Zobaczyłam siebie. Moje codzienne odbicie lustrzane i wyobrażenie o sobie zderzyły się tak z rzeczywistością, że przeżyłam szok. Od razu nasunęły się spostrzeżenia i wnioski: to niemożliwe, to nie ja, to nie może być prawda, przecież ja jestem inna: zwinna, młoda, ładna, szczupła i bez podbródka. Niestety, na zdjęciach to byłam ja. Zaniedbana, zapuszczona - tak to się teraz mówi.
Cały czas pracuję w domu, rzadko gdziekolwiek wychodzę. Mój świat to moja firma i sprawy z nią związane. Pracuję, robię zdjęcia, publikuje, udostępniam i tak na okrągło. Nie narzekam, ja kocham to co robię, ale w tym wszystkim gdzieś siebie zgubiłam. Dobrze, że chociaż mam kochaną rodzinę, która na co dzień jest dla mnie jakąś odskocznią i radością innego rodzaju.
Jednym słowem, rzeczywiście zapomniałam się.
Pora najwyższa na zmiany: redukcja wagi, fryzjer, makijaż, dostosowanie ubioru do sylwetki.
Nie będę stosować żadnych diet, bo to już w swoim życiu wielokrotnie przerabiam i wiem, że jest bezskuteczne. Jest takie, ponieważ ja nie jestem konsekwentna i wcześniej czy później dieta gdzieś się rozmazuje, aż w końcu przestaje obowiązywać. Raczej skupię się na ilości posiłków w ciągu dnia - 5 x dziennie, ilości dostarczonej H2O oraz wielkości samych porcji i zawartości talerza. Nie będę wprowadzała drastycznych zmian, ponieważ nie mam czasu i pieniędzy na prowadzenie odmiennej kuchni dla siebie.
Muszę tylko przestać podjadać i zacząć się troszkę ruszać. Zwłaszcza, że siedząc bez przerwy w Pracowni lub przy komputerze mój kręgosłup buntuje się. Jestem mało elastyczna, poruszam się jak czołg, to nie jest dla mnie komfortowa sytuacja.
Dlatego tez rozpoczynam (po woli) ćwiczenia. Poniżej prezentuje znalezione na Facebooku zdjęcie, które to będzie dla mnie instrukcją i wskazówką. Nie lubię (od dziecka) ćwiczeń i sportu, taka jakaś ułomna jestem, ale choćby dla zdrowia należy troszkę w tym kierunku zrobić.
Zaczynam. Co dziennie, po trochu.

Źródło: http://zszywka.pl/p/zrob-to-sama--w-domu-cwiczenia-na-i-6938204.html?utm_source=facebook&utm_medium=wpis_udostepnienieFB&utm_campaign=zszywkafp_sport
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz