wtorek, 16 kwietnia 2013

Pocałunek słońca


Witam moi mili
Dziś od poezji zaczynamy



Pocałunek słońca
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria


 Pocałunek słońca jałowy jest, choć złoty -

spojrzenie kwiatu cudze, choć rzewne -

szum wody: obce narzecze ni to bełkot idioty -

trawy - jakże dalekie to krewne.



Pies - o ileż młodszy i głupszy braciszek,

a co znaczą mrówek nudne kopce?

Co mówi zapach świeżo z nieba spadłych szyszek

i to, że motyl ma na skrzydłach po kropce?



- Ty, człowieku, tyś bliski jeden, tyś przemiły,

tyś mojej duszy żywność słodka -

wolę cię, bracie, pełen rozkoszy i siły,

niż srebrnego na wierzbie kotka.



Źródło: http://www.poezja.org/utwor-3002.html

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Broszki, na wiosnę tylko broszki

Witam Wszystkich Gorąco
  Wróciłam z Warszawy wyspana, radosna i pełna energii. Wyspana, a to dlatego, że teraz śpię w pociągu już w obie strony. Na początku zdarzało mi się to tylko rano, co akurat uważam za zupełnie normalne jak się wstaje przed 5 rano. Ostatni raz takie wstawanie miałam w szkole średniej -  dojeżdżałam do szkoły i było to o! o! lat temu. Po południu dłubałam frywolitki (przynajmniej pół trasy). Teraz śpię jak "śpiąca królewna" na całej trasie. Skutkuje to tym, że do domu wracam pełna energii, gotuję, sprzątam i coś tam jeszcze (w domu praca jest nie do przerobienia). Teraz mam już czas na posta.
  Dzisiaj prezentuję broszki wykonane czas już jakiś temu, zrobione z organzy i satyny. Od dzisiaj wszystkie broszki wstawiam powoli na Allegro. Jest to kontynuacja i w pewnym sensie rozszerzenie asortymentu z serii "Wyprzedaż biżuterii z kolekcji 2012". Serdecznie zapraszam, ceny są bardzo dobre, broszki wykonane bardzo starannie (opalane, zszywane, nie klejone).

Oto one:






Pozdrawiam radośnie na wiosnę.
Beata


niedziela, 14 kwietnia 2013

Moja pierwsza frywolitka

Witam kochani
W wolnych chwilach, a prawie ich nie mam, uczę się frywolitki igłowej.
Nie mogę skupić się nad biżuterią, nie mam pomysłów, stąd chwilowa przerwa i zmiana
To moja pierwsza praca, ale proszę nic nie mówcie - sama widzę tragiczne wykonanie - ale to dopiero nauka.
Frywolitkowo pozdrawiam
Beata



cytat

Witam Kochani
Cytat na dziś:





Wszystkie drogi świata prowadzą do mojego serca






Antoniu Takis

Nadchodzi nowe

Witam moi kochani

Niewiele się u mnie na blogu dzieje, a to tylko dlatego, że absolutnie nie mam czasu.
Jestem w trakcie załatwiania wszelkich formalności, szkoleń itp., które po woli przybliżają mnie do zmiany mojej sytuacji zawodowej - podjęcia nowej pracy.
Zostały mi badania lekarskie i jeśli jestem zdrowa, to od pierwszego maja zaczynam pracę w medycynie nuklearnej.
Radość moja nie ma granic, ale nie powiem, że się nie denerwuję nową sytuacją i nowymi zadaniami.
Jeszcze parę lat temu zarzekałam się, że już nigdy nie chcę i nie będę pracować w nuklearnej. Wtedy wydawało mi się, że straciłam wszystko, dlatego odcięłam przeszłość grubą kreską i postanowiłam do niej nie wracać. Zerwałam większość kontaktów w tej branży, oddałam książki, wyrzuciłam notatki i pliki związane z tamtą pracą.
Teraz, gdy zobaczyłam kamerę i pacjentów, zapragnęłam tylko jednego - pracy w tym miejscu, tu i teraz. Czeka mnie wiele nauki, ale to akurat mnie nie przeraża, a wręcz przeciwnie.
To chyba jest jednak najlepsze zajęcie dla mnie. Ciekawe badania, kontakt z drugim człowiekiem, ciągłe doskonalenie się. Jeden dzień nie podobny do drugiego.
Wróciły wspomnienia z poprzedniej pracy i czegoś żal i czegoś brak.
Trzymajcie za mnie kciuki, bardzo zależy mi na tej pracy.
Pozdrawiam
Beata

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Acoya się szkoli

Witam
W dniach 6 - 7.04.2013 uczestniczyłam w drugiej części szkolenia pt.


Model ciągłego doskonalenia w przedsiębiorstwie
Jak podnieść efektywność - BĄDŹ SKUTECZNY

Szkolenie zostało zorganizowane przez COLLEGIUM MAZOVIA Innowacyjną Szkołę Wyższą 
w ramach projektu 
WZROST PRODUKTYWNOŚCI SZANSĄ PRZEDSIĘBIORCÓW NA MAZOWSZU



O szkoleniu powiem krótko: REWELACJA

Pozyskałam wiele informacji, na wiele otworzyły mi się oczy, inne pomogą mi w organizacji, doskonaleniu.
Można powiedzieć, że zaczynam wszystko od nowa. Przeorganizowuję swoją małą firmę, po woli wprowadzam zmiany i udoskonalenia. Na początek założyłam kalendarz Google, zsynchronizowałam z telefonem, wprowadziłam rozpoczęte, a nie dokończone sprawy (procesy), kilka z nich zrealizowałam już dziś (mimo, że czekały tygodniami na realizację). Muszę nad sobą popracować, inaczej nic z tego nie będzie. Mój chaotyczny sposób bycia, organizacji przysparza mi tylko kłopotów, wydłuża czas pracy, frustruje.
Nawiązując do szkolenia: polecam. Szkolenie poprowadzone na najwyższym poziomie przez pana Lucjana Paszkiewicza, nie było ani jednej bezproduktywnej chwili. Teoria doskonale przedstawiona i poparta wiedzą praktyczną w taki sposób, że uczestnicy (w tym ja) nie patrzyli na zegarki, nie oczekiwali przerwy, tylko jak małe dzieciaki przed sklepem ze słodyczami słuchali, słuchali i słuchali. Były ciekawe ćwiczenia, dyskusja. Dawno nie byłam (a może nawet w ogóle - nie pamiętam) na takim szkoleniu. Jeśli będą organizowane jeszcze takie szkolenia to zapisujcie się, bo warto.

Dla zobrazowania całego szczęścia przedstawiam miejsce szkolenia -  Pałac Ossolińskich w Sterdyni: 

Mimo kwietnia my zastaliśmy pałac w śniegu.
Zdjęcie zespołu pałacowego zaczerpnięte ze strony: http://www.palacossolinskich.pl/

Pozdrawiam

Zmiany

Witam Kochani
Dawno mnie na blogu nie było, a wiele się w tym czasie zdarzyło.
Świat zmienia się wokół mnie w takim tempie, że boję się, że nie nadążę. Pierwsza i najważniejsza zmiana, to nowa praca. Od 1.05 rozpoczynam pracę w Warszawie. Wracam do medycyny nuklearnej. Wszystkiego się spodziewałam, tylko nie tego. Wydawało mi się, że ten etap działalności zawodowej mam już za sobą, ale nie. Cieszę się bardzo z tej propozycji, bo jest dla mnie satysfakcjonująca w wielu jej aspektach.
W swoim zawodowym życiu już wiele rzeczy robiłam, w tym dwa razy podjęta działalność gospodarcza.  Po wielu analizach dochodzę do wniosku, że nie ma to jak praca na etat. Od półtora roku prowadzę Pracownię Rękodzieła Artystycznego "Acoya" i z perspektywy twierdzę, że to był najtrudniejszy okres w mojej karierze zawodowej oraz najbardziej pracowity. Jeśli ktoś pisze, że własna działalność to luz, nieograniczone możliwości rozwoju, dużo wolnego czasu, samostanowienie o sobie, o swojej firmie, planowanie wg własnych potrzeb i możliwości - to ja mówię:  to nie do końca prawda. Luz może i jest, ale dopiero jak firma stoi twardo na rynku, jest stabilna finansowo, czyli po kilku latach ciężkiej pracy. Nieograniczone możliwości rozwoju - tak, ale jednak z uwzględnieniem rynku, trendów i potrzeb klienta. Dużo wolnego czasu - nie znam takiej firmy wśród swoich znajomych, którzy mogliby tak o sobie (właścicielach) powiedzieć. W trakcie prowadzenia Pracowni w wynajętym lokalu, w ciągu 7 miesięcy opuściłam tylko jeden dzień pracy i to z powodu wysokiej gorączki. Mimo, że nie miałam nad sobą kierownika, kadr to starałam się nie spóźniać (zdarzyło się dwa razy, ale załatwiałam w tym czasie sprawy urzędowe), ponieważ może przyjdzie klient. Klient, który do mnie przychodził, z uwagi na lokalizację robił to w określonym celu, raczej nie przypadkiem, dlatego też z szacunku dla Niego, jego czasu i wysiłku nie spóźniałam się. Pracowałam od 8 do 12 godzin dziennie + sprawy on - line (m.in.organizacyjne) wieczorem. O dłuższym urlopie to na takim etapie rozwoju firmy można zapomnieć. Samostanowienie o sobie, o sobie o swojej firmie tak, jednak jest ale - wszystkie kroki, wszystkie pomysły, projekty realizowane z uwzględnieniem klienta, a nie swoich widzi misie. Planowanie wg własnych potrzeb - nie ma własnych potrzeb - jest firma. Firmę należy utrzymać, rozwijać, a do tego potrzebne są środki. By je zdobyć, należy (w moim przypadku) produkować i sprzedawać Dużo sprzedawać. Działalność jest silnie sezonowa i uwarunkowana wieloma czynnikami od nas niezależnymi, np. pogoda, dlatego też w tzw. sezonie należny najlepiej pracować non stop, by zarobić (kolokwialnie rzecz ujmując) na martwe miesiące. A o tym, że są martwe miesiące, długie miesiące to ja już miałam okazję się przekonać. Niska sprzedaż = brak środków = niezapłacone rachunki = upomnienia i telefony = stres = niemożliwość skupienia się na pracy = mała wydajność = mała produkcja (lub nieciekawe pomysły) = niska sprzedaż. Koło się zamyka.
Dlatego też ogromnie się cieszę, że będę miała nową, stabilną pracę i comiesięczne STAŁE dochody. Na etapie, w którym się znalazłam, to nawet nie wielkość tych dochodów była dla mnie tak istotna, co ich stałość i comiesięczna powtarzalność np. dziesiątego.
Z chwilą  gdy dowiedziałam się o takiej prawdopodobnej zmianie perspektywicznej, mój napięty do granic organizm poczuł ulgę, chciało mi się sprzątać, wykonywać nowe projekty i to niekoniecznie związane z biżuterią. Poczułam powiew wolności. Czuje się tak, jakby łańcuchy, którymi byłam splątana pękły. Mam nowe pomysły, chce mi się pracować, ale inaczej - bardziej twórczo, ciekawiej. Marzę o poszukiwaniu nowych dróg, technik, rozwoju. Słyszę ptaki i widzę słońce.
Pracownia Rękodzieła Artystycznego "Acoya" będzie funkcjonować nadal. Myślę tylko, że będzie bogatsza i ciekawsza.
Nowe projekty będę nadal publikować na blogu oraz Facebooku 
Sprzedaż na tę chwilę pozostaje w sklepie:  http://allegro.pl/sklep/4522584_acoya
Tymczasem wszystkich wiosennie pozdrawiam i życzę wspaniałego dnia.
Beata

piątek, 29 marca 2013

Wesołych Świąt


Witam Kochani


Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych

Miłości, która jest ważniejsza od wszelkich dóbr, 
zdrowia, które pozwala przetrwać najgorsze.

Pracy, która pomaga dobrze żyć.
Uśmiechów bliskich i nieznajomych, 
które pozwalają lżej oddychać i szczęścia, 
które niejednokrotnie ocala nam życie.





poniedziałek, 25 marca 2013

Moje ulubione kamienie

Witam Kochani
Ostatnio niewiele nowości powstaje  w Pracowni, niestety.
Dużo czynników się do tego przyczynia: intensywna sprzedaż kolekcji biżuterii 2012, a więc związany z tym marketing (godziny spędzone przy komputerze), udział w targach, jarmarkach itp., załatwianie spraw związanych z nową pracą, zbliżające się święta, a więc porządki. Można by jeszcze wiele wyliczać.
Sprawy firmowe, organizacyjne itd.
Z nowości pojawiać się będą, a dzisiaj pierwszy okaz, prace wykonane dużo wcześniej, ale z jakiegoś powodu nie dokończone. Wzięłam się za porządki także w tej sferze mojego bałaganu totalnego.
Finału prac doczekała się bransoletka z moich ulubionych kamieni (pomijając koral, ale to nie kamień): fluorytu, ametystu i labradorytu.
Oto i ona:

Zdjęcie pospieszne, ale i czasu brakuje.
Zapraszam do komentowania.
Informuję również i zachęcam, że można dokonywać zamówień biżuterii poprzez e-maila: gos.paprocka@op.pl
Jesli ktoś woli taką formę, to bardzo proszę.
Pozdrawiam
Beata

sobota, 23 marca 2013

Acoya maluje

Witam

Prezentuję obrazek powstały w chwili wielkiego smutku, zwątpienia i przygnębienia (kilka dni temu, nawet już nie pamiętam kiedy).
Już tak mam, że w chwilach wielkiego emocjonalnego uniesienia, niezaleznie od jego charakteru muszę to gdzieś z siebie wyrzucić. Najczęściej wtegy maluję. Tak też powstał ten malunek olejny.




Ten sam odwrócony - mozna doszukać się innego znaczenia



A to już może apokalipsa?:


Pozdrawiam
Beata