poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Zmiany

Witam Kochani
Dawno mnie na blogu nie było, a wiele się w tym czasie zdarzyło.
Świat zmienia się wokół mnie w takim tempie, że boję się, że nie nadążę. Pierwsza i najważniejsza zmiana, to nowa praca. Od 1.05 rozpoczynam pracę w Warszawie. Wracam do medycyny nuklearnej. Wszystkiego się spodziewałam, tylko nie tego. Wydawało mi się, że ten etap działalności zawodowej mam już za sobą, ale nie. Cieszę się bardzo z tej propozycji, bo jest dla mnie satysfakcjonująca w wielu jej aspektach.
W swoim zawodowym życiu już wiele rzeczy robiłam, w tym dwa razy podjęta działalność gospodarcza.  Po wielu analizach dochodzę do wniosku, że nie ma to jak praca na etat. Od półtora roku prowadzę Pracownię Rękodzieła Artystycznego "Acoya" i z perspektywy twierdzę, że to był najtrudniejszy okres w mojej karierze zawodowej oraz najbardziej pracowity. Jeśli ktoś pisze, że własna działalność to luz, nieograniczone możliwości rozwoju, dużo wolnego czasu, samostanowienie o sobie, o swojej firmie, planowanie wg własnych potrzeb i możliwości - to ja mówię:  to nie do końca prawda. Luz może i jest, ale dopiero jak firma stoi twardo na rynku, jest stabilna finansowo, czyli po kilku latach ciężkiej pracy. Nieograniczone możliwości rozwoju - tak, ale jednak z uwzględnieniem rynku, trendów i potrzeb klienta. Dużo wolnego czasu - nie znam takiej firmy wśród swoich znajomych, którzy mogliby tak o sobie (właścicielach) powiedzieć. W trakcie prowadzenia Pracowni w wynajętym lokalu, w ciągu 7 miesięcy opuściłam tylko jeden dzień pracy i to z powodu wysokiej gorączki. Mimo, że nie miałam nad sobą kierownika, kadr to starałam się nie spóźniać (zdarzyło się dwa razy, ale załatwiałam w tym czasie sprawy urzędowe), ponieważ może przyjdzie klient. Klient, który do mnie przychodził, z uwagi na lokalizację robił to w określonym celu, raczej nie przypadkiem, dlatego też z szacunku dla Niego, jego czasu i wysiłku nie spóźniałam się. Pracowałam od 8 do 12 godzin dziennie + sprawy on - line (m.in.organizacyjne) wieczorem. O dłuższym urlopie to na takim etapie rozwoju firmy można zapomnieć. Samostanowienie o sobie, o sobie o swojej firmie tak, jednak jest ale - wszystkie kroki, wszystkie pomysły, projekty realizowane z uwzględnieniem klienta, a nie swoich widzi misie. Planowanie wg własnych potrzeb - nie ma własnych potrzeb - jest firma. Firmę należy utrzymać, rozwijać, a do tego potrzebne są środki. By je zdobyć, należy (w moim przypadku) produkować i sprzedawać Dużo sprzedawać. Działalność jest silnie sezonowa i uwarunkowana wieloma czynnikami od nas niezależnymi, np. pogoda, dlatego też w tzw. sezonie należny najlepiej pracować non stop, by zarobić (kolokwialnie rzecz ujmując) na martwe miesiące. A o tym, że są martwe miesiące, długie miesiące to ja już miałam okazję się przekonać. Niska sprzedaż = brak środków = niezapłacone rachunki = upomnienia i telefony = stres = niemożliwość skupienia się na pracy = mała wydajność = mała produkcja (lub nieciekawe pomysły) = niska sprzedaż. Koło się zamyka.
Dlatego też ogromnie się cieszę, że będę miała nową, stabilną pracę i comiesięczne STAŁE dochody. Na etapie, w którym się znalazłam, to nawet nie wielkość tych dochodów była dla mnie tak istotna, co ich stałość i comiesięczna powtarzalność np. dziesiątego.
Z chwilą  gdy dowiedziałam się o takiej prawdopodobnej zmianie perspektywicznej, mój napięty do granic organizm poczuł ulgę, chciało mi się sprzątać, wykonywać nowe projekty i to niekoniecznie związane z biżuterią. Poczułam powiew wolności. Czuje się tak, jakby łańcuchy, którymi byłam splątana pękły. Mam nowe pomysły, chce mi się pracować, ale inaczej - bardziej twórczo, ciekawiej. Marzę o poszukiwaniu nowych dróg, technik, rozwoju. Słyszę ptaki i widzę słońce.
Pracownia Rękodzieła Artystycznego "Acoya" będzie funkcjonować nadal. Myślę tylko, że będzie bogatsza i ciekawsza.
Nowe projekty będę nadal publikować na blogu oraz Facebooku 
Sprzedaż na tę chwilę pozostaje w sklepie:  http://allegro.pl/sklep/4522584_acoya
Tymczasem wszystkich wiosennie pozdrawiam i życzę wspaniałego dnia.
Beata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz