Witajcie moi Kochani
Zanim się przebudziłam po wczorajszym długim nocnym maratonie z bombkami, to minęło parę godzi. Lata lecą, człowiek już ma coraz gorszą kondycję.
Kiedyś zarywało się noce i rano do pracy. Teraz, po takiej nocy jestem ciężko chora i nieprzytomna przez następne pół dnia, więc teoretycznie nie opłaca mi się w nocy siedzieć. Nie mogłam się jednak od tych bombek oderwać.
Przyklejone motywy podmalowuję. Co to znaczy, znaczy to, że domalowuje tło, poprawiam jakieś mankamenty (naderwana serwetka itp). Są jednak bombki w których tła nie maluję, tylko odrobinę dekoruję, ale są też takie, które wymagają ogromu pracy.
Zdjęcie poniżej:
Bombka na tę chwile przeszła nast. etapy pracy:
1. posmarowanie bombki klejem
2. nałożenie podkładu
3. przecieranie
4. posmarowanie klejem
5. przyklejenie koronki
6. posmarowanie klejem
7. malowanie farbą akrylową
8. przyklejenie motywu
9. posmarowanie klejem
10. malowanie pierwszej warstwy farbą kolorową koronki i tła
11. malowanie drugiej warstwy
12. cieniowanie
13. lakierowanie
14. złocenie
15. lakierowanie złoceń lakierem spirytusowym;
a przede mną jeszcze wiele etapów.
Piszę to z dwóch powodów: po pierwsze, pytacie się jak zrobić taką bombkę jak moja; po drugie, żebym sama nie zapomniała do przyszłego roku.
Pisałam w poprzednim poście, że nie mam teoretycznego przygotowania plastycznego, nie byłam na żadnym kursie z dziedzin, którymi się zajmuję. Wszystko ogarnęłam z pomocą instrukcji z internetu (poza frywolitką, bo tu pierwsze oczka pokazała mi koleżanka), a wiele rzeczy wykonuję na zasadzie prób i błędów.
W ubiegłym roku wykonałam prześliczną kolekcję bombek, których ozdoba powstała w wyniku mojego nie zamierzonego błędu i braku stosownej wiedzy na temat stosowania poszczególnych preparatów. Niestety, nie zapisałam sobie kolejnych etapów pracy, nie pamiętam szczegółów tego błędu, a szkoda, bo zrobiłabym takie bombki w tym roku.
Zanim się przebudziłam po wczorajszym długim nocnym maratonie z bombkami, to minęło parę godzi. Lata lecą, człowiek już ma coraz gorszą kondycję.
Kiedyś zarywało się noce i rano do pracy. Teraz, po takiej nocy jestem ciężko chora i nieprzytomna przez następne pół dnia, więc teoretycznie nie opłaca mi się w nocy siedzieć. Nie mogłam się jednak od tych bombek oderwać.
Przyklejone motywy podmalowuję. Co to znaczy, znaczy to, że domalowuje tło, poprawiam jakieś mankamenty (naderwana serwetka itp). Są jednak bombki w których tła nie maluję, tylko odrobinę dekoruję, ale są też takie, które wymagają ogromu pracy.
Zdjęcie poniżej:
1. posmarowanie bombki klejem
2. nałożenie podkładu
3. przecieranie
4. posmarowanie klejem
5. przyklejenie koronki
6. posmarowanie klejem
7. malowanie farbą akrylową
8. przyklejenie motywu
9. posmarowanie klejem
10. malowanie pierwszej warstwy farbą kolorową koronki i tła
11. malowanie drugiej warstwy
12. cieniowanie
13. lakierowanie
14. złocenie
15. lakierowanie złoceń lakierem spirytusowym;
a przede mną jeszcze wiele etapów.
Piszę to z dwóch powodów: po pierwsze, pytacie się jak zrobić taką bombkę jak moja; po drugie, żebym sama nie zapomniała do przyszłego roku.
Pisałam w poprzednim poście, że nie mam teoretycznego przygotowania plastycznego, nie byłam na żadnym kursie z dziedzin, którymi się zajmuję. Wszystko ogarnęłam z pomocą instrukcji z internetu (poza frywolitką, bo tu pierwsze oczka pokazała mi koleżanka), a wiele rzeczy wykonuję na zasadzie prób i błędów.
W ubiegłym roku wykonałam prześliczną kolekcję bombek, których ozdoba powstała w wyniku mojego nie zamierzonego błędu i braku stosownej wiedzy na temat stosowania poszczególnych preparatów. Niestety, nie zapisałam sobie kolejnych etapów pracy, nie pamiętam szczegółów tego błędu, a szkoda, bo zrobiłabym takie bombki w tym roku.
W tym roku kolekcja, która mi się bardzo podoba to ta która obecnie wykonuję (bombki z koronką i aniołami) i kocia kolekcja.
Bombki z koronką powstały dlatego, że po pierwsze nie miałam tylu reliefów do wykorzystania (tubki prawie powyciskane), a pod drugie postanowiłam zrobić bombki na bazie tego co mam. Miałam kilka metrów białej szerokiej koronki, klej, farby i do pracy. Efekt bardzo mi się podoba i daje duże możliwości dalszej dekoracji.
Pisałam już wielokrotnie, że uwielbiam wykonywać bombki i mogłabym to robić chyba cały rok. Gdyby znalazł się hurtowy odbiorca, to proszę bardzo. Bombka to małe dzieło sztuki. Można zastosować wszystkie możliwe techniki, kolory, połączenia i uzyskać efekt na każdej bombce inny.
W głowie mam tysiąc pomysłów na dekoracje bombek metodą Decoupage, ale nie wiem czy uda mi się je choć w części w swoim życiu zrealizować. Zobaczymy.
Rozpisałam się dzisiaj, ale jest niedziela, troszkę wolnej chwili, a w przyszłym tygodniu nie będzie czasu.
W przyszłą sobotę i niedzielę biorę udział (jak co roku) w Targach Rękodzieła Artystycznego w Siedlcach. Wszystkich serdecznie zapraszam
Pozdrawiam gorąco Beata - Acoya
Ps.
Jeśli chcielibyście kupić coś od polskiego rękodzielnika, czyli tu mam siebie na myśli, to zapraszam do butiku: http://pl.dawanda.com/shop/Acoya

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz