poniedziałek, 5 listopada 2012

Powrót do pracy

Witam serdecznie.
Za oknem leje od świtu, pochmurno i szaro.
Po czterodniowym wekendzie wracam do swojej Pracowni. Gdy otworzyłam ją dzisiaj rano, to doznałam jakiego błogiego stanu zadowolenia na jej widok. W Pracowni jest pięknie, kolorowo, radośnie i tak jakoś jasno, odświętnie.
Byłam już tak zmęczona ostatnim trzytygodniowym maratonem, codziennie po 12 godzin, że już mnie nic nie cieszyło. Odpoczełam, wyspałam się i wracam do pracy. Będzie to najcięższy okres w działalności Pracowni - zbliża się wielkimi krokami sezon bożonarodzeniowy.
Nie ukrywam, że czekam na klientów z otwartymi ramionami, ponieważ październik okazał się najgorszym miesiącem spośród ostatnich pięciu miesięcy mojego funkcjonowania w nowym miejscu. Rachunki nie popłacone, w kasie zero, a kolejne przelewy czekają.
Zdaję sobie sprawę z tego, że tak jak i w innych działalnościach są miesiące bardziej lub mniej dochodowe, tzw. martwe i powinno się je wcześniej finansowo zabezpieczyć, ale ja jestem młodą firmą i nie miałam jeszcze takich dochodów, które umożliwiłyby mi odkładanie na "czarną godzinę".
Formalnie działalnośc prowadzę juć rok i teoretycznie w myśl wymogów w ramach dotacji, którą otrzymałam mogłabym ją zamknąć. Tyle tylko, że ja lubię to co robię, daje mi bardzo duzo satysfakcji, mogę się rozwijać i uczyć nowych technik. Muszę się tylko na tym ciężkim rynku na razie utrzymać, a później pomyślę o ewentualnym rozwoju, ukierunkowaniu działalności.
Koniec rozpisywania się, biorę się do pracy.
Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz