poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Woreczek lawendowy - własna instrukcja

Witam
Prezentuję wykonane po raz pierwszy woreczki lawendowe oraz sposób ich wykonania.
Generalnie szyć to ja nie potrafię. Moja Mama przez całe lata obszywala całą naszą rodzinę, niemalże z każdym drobiazgiem do Niej się biegało. Teraz jest już coraz słabsza, schorowana i nawet nie proszę, aby mi coś naprawiła. Troszkę przez lata podpatrzyłam, kilka rzeczy udało mi się kiedyś uszyć samodzielnie (fartuszek, serwetki, rękawice kuchenne), ale to było lata temu. Do szycia nigdy nie miałam cierpliwości, teraz mnie relaksuje.
Dwa lata temu, na zakończenie pracy, z tzw. odprawy kupiłam sobie maszynę do szycia (jak na zdjęciu) - na zasadzie: w domu się przyda. I tak pozostało. Stała sobie schowana w szafce i czekała.
Teraz, kiedy otworzyłam Pracownię i staram się jak tylko to możliwe wzbogacać jej ofertę pomyślałam o szyciu.
Zanim rozpoczełam cokolwiek to obejrzałam chyba z kilkadziesiąt filmików i instrukcji dotyczących szycia.
Na pierwszy plan trafiły woreczki lawendowe, ale z uwagi na to, że tkanina była dosyć gruba (za gruba) powstały raczej saszetki.

Poniżej prezentuję kolejne kroki mojego szycia:
1. Uruchomienie maszyny. Wszystkie czynności wykonuję jeszcze z instrukcją obsługi, (co widać na załączonych zdjęciach), a pomimo to ciągle się mylę.






2. Przygotowanie tkaniny do szycia, wykonanie formy. 
Skroiłam woreczki z jednego kawałka materiału, który następnie złożyłam na pół, z prostokątnej formy (jak widać na zdjęciu). Wymiary formy: kartka A4 złożona wzdłuż na pół.
Z białego płótna obrysowałam (używając szablonu) i wyciełam (ząbkowanymi nożycami sprzed kilkudziesięciu lat) serduszka. Przygotowalam dwa kawałki koronki bawełnianej. Sznureczek do zawieszenia woreczka.
3. Przyszyłam aplikację - serduszko do tkaniny używając cudownej przezroczystej stopki i stosując ścieg zygzakowaty (chyba tak się nazywa).
4. Podszyłam górę woreczków - ok. 0,5 cm, nie obrębiałam, ponieważ tkanina wogóle się nie siepie, a woreczek jest całkowicie zaszyty.
Pamiętam, jak Mama zwracała szczególną uwage, aby tkaniny zabezpieczać - obrębiać, obdziergać.
Po prawej stronie tkaniny przyszyłam koronkę. Wiem, że można te czynności wykonać równocześnie, ale dla mnie to jeszcze za trudne do ogarnięcia.
5. Zszyłam boki. Aby prace lepiej zabezpieczyć przeszyłam jeszcze trochę do tyłu, użyłam takiej opcji w maszynie- szycie wstecz. Tak mnie ta możliwość  rozbawiła jak małe dziecko, W starej maszynie mojej Mamy, przekręcałam stopkę i szyłam do przodu , ale w tył - czy jakoś tak, trudno to wytłumaczyć.
6. Do górnej części jednego boku od wewnętrznej części doszyłam sznureczek bawełniany do zawieszania woreczka. Gotowe.
7. Napełniłam woreczki suszoną lawendą, górę zszyłam ręcznie.
Oto woreczki:




Przy okazji woreczków uszyłam jedno serce, które też napełniłam pachnącą lawendą.


Dosyć długo szyje mi się te woreczki, ale wykonuję to naprawdę powoli, jeszcze bez obycia z maszyną. 
Zostalo mi jeszcze 8 woreczków do zszycia. Kolejne prace to będą serduszka (jak na zdjęciu). Z tej tkaniny wykonam jeszcze woreczki na bieliznę, chustecznik.
Po zakończeniu krótkiej serii lawendowej z tej tkanin,  rozpoczynam duży projekt: Różane dodatki do wnętrz, o czym postaram się na bieżąco pisać.
Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz