Witam
Wszyscy, którzy obserwowali na wiosnę moje zmagania (czysto amatorskie) z sianiem, pikowaniem, przesadzaniem wszelkich warzyw, ziół i kilkunastu odmian pomidorów zainteresuje zapewne ten post.
Z powodu awarii aparatu fotograficznego nie mogłam wykonać dokumentacji zdjęciowej tegorocznych plonów.U schyłku sezonu (nowy aparat) jeszcze trochę warzyw na grządkach pozostało:
Z kilkunastu odmian pomidorów, które posiałam, pikowałam i dbałam przez blisko 4 miesiące ("na parapecie okiennym"), tylko te, które zostały posadzone w szklarni dały długi i obfity plon. Wszystkie sadzonki pomidorów posadzonych na zewnątrz (przeszło 50 krzaków różnych odmian), w fazie jeszcze niedojrzałych, zielonych, ale już pieknych i dorodnych strawiła zaraza. Powodem był grzyb, który (to przeczytałam po fakcie dokonanym) dzięki obfitym deszczom, dużej wilgotności zdziesiątkował wiele plantacji tego roku. Duże znaczenie miał również fakt, że nie zabezpieczyliśmy tych pomidorów (z braku odpowiedniego doświadczenia) w odpowiednim czasie środkami przeciwgrzybiczymi ... i czymś tam jeszcze (nadal wiedza ta jest dla mnie tajemna). Z posadzonych pomidorów na działce nie zjedliśmy ani jednego, wszystko było do wyrzucenia. A oto zdjęcie (jedno z ostatnich) pomidorów ze szklarni:
Poniżej przedstawiam jeszcze ulubioną przez nas fasolkę oraz kapustę włoską (szybko plonującą i bardzo smaczną):
Mimo niepowodzeń w uprawie pomidorów nie zraziłam się i w przyszłym roku kolejne podejście. Tym razem dokładnie dowiem się o chorobach i zalecanych środkach ochrony.
Na działce mamy jeszcze warzywa kapustne, kalafiory, buraki, marchew, pietruszkę, cykorię, seler. Postaram się to jeszcze pokazać, przed ostatecznym zamknięciem sezonu i zbiórką warzyw.
Tymczasem wszystkich pozdrawiam.
Wszyscy, którzy obserwowali na wiosnę moje zmagania (czysto amatorskie) z sianiem, pikowaniem, przesadzaniem wszelkich warzyw, ziół i kilkunastu odmian pomidorów zainteresuje zapewne ten post.
Z powodu awarii aparatu fotograficznego nie mogłam wykonać dokumentacji zdjęciowej tegorocznych plonów.U schyłku sezonu (nowy aparat) jeszcze trochę warzyw na grządkach pozostało:
Z kilkunastu odmian pomidorów, które posiałam, pikowałam i dbałam przez blisko 4 miesiące ("na parapecie okiennym"), tylko te, które zostały posadzone w szklarni dały długi i obfity plon. Wszystkie sadzonki pomidorów posadzonych na zewnątrz (przeszło 50 krzaków różnych odmian), w fazie jeszcze niedojrzałych, zielonych, ale już pieknych i dorodnych strawiła zaraza. Powodem był grzyb, który (to przeczytałam po fakcie dokonanym) dzięki obfitym deszczom, dużej wilgotności zdziesiątkował wiele plantacji tego roku. Duże znaczenie miał również fakt, że nie zabezpieczyliśmy tych pomidorów (z braku odpowiedniego doświadczenia) w odpowiednim czasie środkami przeciwgrzybiczymi ... i czymś tam jeszcze (nadal wiedza ta jest dla mnie tajemna). Z posadzonych pomidorów na działce nie zjedliśmy ani jednego, wszystko było do wyrzucenia. A oto zdjęcie (jedno z ostatnich) pomidorów ze szklarni:
Poniżej przedstawiam jeszcze ulubioną przez nas fasolkę oraz kapustę włoską (szybko plonującą i bardzo smaczną):
Mimo niepowodzeń w uprawie pomidorów nie zraziłam się i w przyszłym roku kolejne podejście. Tym razem dokładnie dowiem się o chorobach i zalecanych środkach ochrony.
Na działce mamy jeszcze warzywa kapustne, kalafiory, buraki, marchew, pietruszkę, cykorię, seler. Postaram się to jeszcze pokazać, przed ostatecznym zamknięciem sezonu i zbiórką warzyw.
Tymczasem wszystkich pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz